08 Lut

Jak zniszczyć relację z dziećmi – #ANTYPORADNIK RODZICIELSKI vol. 1

antyporadnik rodzicielski

 Zastanawiałam się czy w ogóle pisać na ten temat, bo coraz częściej wydaje mi się, że wokół sporo jest ekspertów . Jednak przeważyło moje życiowe motto. Dwa nawet. Pierwsze z nich brzmi:

„prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu” (swoją mądrością podzielił się Król Julian z Madagaskaru). Drugie zaś: „nie znam się, więc się wypowiem”.

Gdy spisałam swoje z palca wyssane porady, było ich tyle, że zmuszona byłam podzielić je na kilka tekstów. I tak powstał właśnie cykl #ANTYPORADNIK RODZICIELSKI.

Przejdźmy już do meritum. Pomysły, co ważne jest, aby relacje z dzieckiem, Wasz związek i cała rodzina funkcjonowały jak najgorzej przedstawię w kolejnych odsłonach poradnika. Oczywiście prawdopodobnie nawet najbardziej wytrwali, nie będą w stanie zastosować wszystkich. Nie zrażajcie się – wykorzystajcie tyle, ile będziecie w stanie, a efekty i tak przyjdą. Najwyżej trzeba będzie na nie chwilę poczekać. Chciałabym rozpocząć od takiego klasyka, oczywistości, no banału wręcz:

Telefon/tablet/komputer/konsola

Współczesny świat oferuje nam wiele ułatwień, które pozwalają odciąć się od bliskich i rozluźnić więzy – wystarczy po nie sięgnąć. Statystyki pokazują, że w Polsce na 38,5 mln mieszkańców, przypada 362653 mln telefonów, co daje 14,76 telefonu na osobę (źródłem podanych statystyk jest moja wyobraźnia). Zatem przyznasz chyba, że możliwości są – wystarczy po nie wyciągnąć rękę. I tak – aby doprowadzić tę koncepcję do perfekcji, postaraj się dążyć do tego, aby nie wypuszczać telefonu z ręki. Budzisz się – myk, trzeba sprawdzić: fb, insta, maile – to wiadomo. Jak już to mamy ogarnięte, poczytaj wiadomości, aby na cały dzień zepsuć sobie humor i mieć powody do narzekania (wzrost cen benzyny, wypadek autokaru i skandal w parlamencie – czujesz, prawda?).

Dla bardziej zaawansowanych są gry, fora internetowe czy chociażby sprawdzenie pogody. Oczywiście nie tej lokalnej, bo żaden głupek nie będzie się wybierał na jakiś tam spacer z dziećmi. Ale super jest poszukać odpowiedzi na pytanie – o której godzinie dziś w Koluszkach spadnie deszcz? Czy w Gdańsku wieje? I ile stopni jest obecnie na Teneryfie?

I tak w kółko

Cykl sprawdzania wyżej wymienionych rzeczy dobrze jest powtarzać – nie chcesz być offline, prawda? Omija Cię wtedy to, co najważniejsze. A dziecko? Wiadomo – poczeka. Im częściej, tym lepiej. Na pomoc w rujnowaniu kontaktów interpersonalnych przychodzi technologia, bo umówmy się – od kiedy smartfony zastąpiły poczciwe Nokię, na których godzinami paśliśmy węża, prościej jest zatrzasnąć się w wirtualnym świecie i nie zwracać uwagi na to, co dookoła. Ewentualnie zmieniaj urządzenia, dla urozmaicenia – sięgnij czasem po tablet czy sprawdź czy Twój feed na Facebooku tak samo wygląda na komputerze jak na telefonie.

Jeśli już naprawdę musisz zrobić coś z dzieckiem, postaraj się chociaż dzielić swoją uwagę – czyli leżysz na podłodze, niby rozsypujesz klocki, ale dalej nie tracisz kontaktu z WhatsAppem czy Messengerem. I rozsyłasz dalej zabawne koty, które przysłała Ci kumpela z podstawówki. Córka czy synek poczekają, ale memom się spieszy. Wszyscy popełniamy błędy, więc jeśli Tobie też przytrafiło się coś w stylu wyjścia z najbliższymi do teatru czy zajęć dodatkowych dla dzieci – telefon miej pod ręką i chociaż na niego zerkaj. Dobrym wytłumaczeniem jest robienie zdjęć – Egipcjanie mieli piramidy, my zostawimy po sobie miliardy rozmazanych pseudo zdjęć o niczym. I oczywiście praca, im więcej, tym lepiej, na pewno zdajesz sobie sprawę. Najlepiej przez cały czas, na okrągło. Człowiek może z niej wyjść, ale ona z człowieka nigdy.

Gdy wybierzecie się całą rodziną do restauracji – niech każdy się czymś zajmie, Ty wykorzystaj wolną chwilę, aby odpowiedzieć na zaległe maile, smsy, albo nakarm wirtualnego kota.

Nie chcesz się izolować i na pewno wiesz, jak ważny jest kontakt i zwyczajna rozmowa z innymi ludźmi. Tu na przeciw naszym potrzebom przychodzą operatorzy telekomunikacyjni, oferując abonamenty z zylionem minut. Skoro są darmowe – korzystaj! W komunikacji miejskiej, w toalecie, za ucięcie sobie pogawędki w kinie, podczas trwania seansu dostajesz dodatkowe punkty.

Na koniec…

Warto zaopatrzyć się w drugą ładowarkę (możemy ją nosić przy sobie i w razie W po prostu gdzieś, gdziekolwiek podładować telefon), fajnym rozwiązaniem jest też ładowarka samochodowa lub power bank. W wersji premium – noś ze sobą dwa telefony. Lub trzy.

Mam nadzieję, że załapałaś o co chodzi. W następnym wpisie z cyklu #ANTYPORADNIK RODZICIELSKI zastanowimy się, jak niszczyć relacje z własnym dzieckiem, dając mu jego własny telefon. Najlepiej na trzecie urodziny. Stay tuned!

*Post zawiera duże ilości ironii i sarkazmu, które dla osób cierpiących na zanik poczucia humoru, mogą być niebezpieczne.

Ps. Jeśli powyższy tekst wydaje Ci się oderwany od rzeczywistości czy wręcz absurdalny – zróbmy tak: obserwuj, choćby przez jeden dzień, rodziców w swoim otoczeniu. Gdybyś nie zmienił do zdania – albo jesteś wyjątkowym szczęściarzem, albo napisz do mnie – wiszę Ci lizaka.

Znajdziesz nas też na INSTAGRAMIE 🙂

12
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Mama LełosiaAnnaMarzena KudElleJohnsonulalafiufiu.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aganes on the cloud
Gość
Aganes on the cloud

Świetne! Uśmiałam się serdecznie i czekam na cdn. A cytaty: w punkt. Ten od króla Juliana zapisuję<3
Ściskam:)

Kasia
Gość
Kasia

Ciekawy antyporadnik. Dzieci nie mam, ale zdecydowanie za dużo siedzenie w sieci, nie pomoże w budowaniu dobrych relacji.

Marta
Gość
Marta

Ostatnio coraz więcej takich antyporadników się pojawia. I dobrze. Lepiej dają do myślenia niż te zwykłe.

Patrycja
Gość
Patrycja

Oj tak, dając dziecku za szybko różnego rodzaju sprzęty można jednocześnie bardzo szybko dziecko od siebie, nawet może nie świadomie, odsunąć, popsuć relacje i stracić z nim podstawowy kontakt 🙁

ulalafiufiu.pl
Gość
ulalafiufiu.pl

Z Julianem : ) poszalałaś. : ) Pozytywnie. Kiedyś była cała wioska, dziś często jest jedna mama. Rozumiem ją. Czasem żeby nie zwariować, dobra, wybrana (nie przypadkowa) bajka może czynić cuda. Mama odpocznie i można bawić się dalej razem. Można też o bajce rozmawiać. Namalować (albo wydrukować) postacie i je pomalować. A na koniec zrobić teatrzyk. Wydaje mi się, że tu rozsądek ma znaczenie. Ale chyba o tym właśnie jest Twój tekst. Otwiera oczy. Ciekawe co robili nasi rodzice, kiedy im się nie chciało? Nie pamiętam by się ze mną kiedykolwiek bawili. Hmmm.

ElleJohnson
Gość
ElleJohnson

Dziecię śpi, ja piję kawę (porządną, z gruntem) i chyba dziecko za długo nie pośpi, bo parsknęłam śmiechem, że oplułam komputer. „Egipcjanie mieli piramidy, my zostawimy po sobie miliardy rozmazanych pseudo zdjęć o niczym.” – w samo sedno! 🙂 Muszę przyjrzeć się swojej galerii na instagramie hehe a w ogóle to muszę się przyjrzeć swojej relacji z mediami społecznościowymi, czy też czasem nie za dużo ich w moim życiu. Uwielbiam Cię czytać, czuję się u Ciebie miło ugoszczona 🙂

Marzena Kud
Gość
Marzena Kud

Nakarm wirtualnego kota – padłam;) Oczywiście w samo sedno:)ps. My nie mamy telewizora, ale cicho sza;)

Anna
Gość
Anna

Ehh sama tego doświadczam…córki non stop na fonie siedzą…?

Mama Lełosia
Gość
Mama Lełosia

Moja znajoma mi podesłała link z twoim blogiem. Powiedziała, że zapewne bardzo Cię polubie. W samo sedno. Mój tato powtarza, że piękne dzieciństwo to najwspanialsze co dziecko może otrzymać od własnych rodziców. Bo te wspomnienia będą je karmić w życiu dorosłym. Trzymajmy się tego.