
Mam dziś dla Was prawdziwą petardę! Wiadomo – grudniowe szaleństwo już blisko. Jeśli zastanawiasz się czy można spełnić dziecięce marzenia, kupić piękne prezenty, a przy tym nie zbankrutować, to… ten wpis jest dla Ciebie. Razem z dziećmi przetestowaliśmy ponad 20 zabawek, każda z nich kosztuje mniej niż 50 zł (a ich średnia cena to niecałe 36 zł!). Baa – są nawet perełki za kilkanaście złotych!
Zestawienie zabawek dla dzieci zrobiłam na zaproszenie sieci sklepów PEPCO. Zabawki są już dostępne w sklepach w super cenach, a część z nich można nawet zobaczyć teraz w reklamie TV, wiec lepiej się po nie spieszyć. Zaczynajmy, zabawki PEPCO czekają na odkrycie!



Spis treści:
Zabawki PEPCO – postaw na klasyki

Czy jest na świecie jakiś chłopiec, tfu – tatuś… nie, dobrze piszę – chłopiec ;), który nie chciałby mieć sportowego, czerwonego auta?! Teraz z łatwością spełnisz marzenie większych i mniejszych mężczyzn. Tegorocznym hitem u nas są zdalnie sterowane auta – nie byle jakie, bo mówimy tu o kultowych klasykach. Nie wiem, komu spodobały się bardziej – Leonowi czy Mili? Za sterami bolida spokojnie siada już czterolatka – i z miną zdobywcy goni za bratem po domu.
Ps. Ciekawe czy zgadniecie, który samochodzik jest czyj! :P






Długowłose lalki nigdy nie wychodzą z dziecięcych trendów. Sparkle Girlz mają bajeczne stroje księżniczek. Są na tyle duże, że spokojnie mogą się nimi bawić już najdrobniejsze rączki ;). A dodatkowo – co w przypadku Mili okazało się mieć kluczowe znaczenie: mają długie włosy, które można czesać!




Te poduchy (bo jest jeszcze różowy donut) skradły nasze serducha. Są świetnie wykonane, mają kształt pączka – jednorożca, a co najważniejsze – ozdobione są odwracalnymi cekinami. U nas służą jako poduszki, przytulanki, ostatnio nawet stały się tratwami, na których Leo i Mila wyruszyli po przygodę.



Tor z pętlami i elektrycznym pociągiem, który wyczynia takie wygibasy, że niejeden tatuś straci dla niego głowę. Jeździ, świeci, trąbi – raju, co tam się dzieje. Pamiętajcie, żeby dokupić baterie, bo nie są dołączone do zestawu (a wszyscy wiemy jak to się może skończyć :P).







Kolejny klasyk, w słodkiej (acz nie różowej tym razem, choć i taka wersja jest w PEPCO) odsłonie. Komplet garnków i warzyw, u nas szał totalny. Mila lubi “gotować”, robi to wymiennie – z zastosowaniem dołączonych produktów lub tworzy własne makarony i inne cuda… z ciastoliny. Czy muszę dodawać, że nie mogę się doczekać, kiedy weźmie we władanie naszą domową kuchnię i zwolni mnie z obowiązków?! ;)



Zabawki PEPCO z krainy bajek
Dla nas magnetyczna tablica ze Świnką Peppą to hicior! Ogólnie dzieci lubią się z magnetycznymi układankami, ale wiecie – tu jest PEPPA. Są figurki, mnóstwo gadżetów, do tego suchościeralny flamaster, by dorysować sobie to i owo. Do zestawu dołączono nawet niewielką książeczkę pełną inspiracji na aranżacje scenek z bajki. No, mistrz, no!


Piesek z transporterkiem . Jest słodki, ma błyszczący nosek i… nie musisz go wyprowadzać na spacer. Czy naprawdę mam pisać dalej?!

Zabawki PEPCO dla całej rodziny!

Hit hitów i to nie tylko dla Leo. Mili bardzo spodobała się wyrzutnia samochodzików – ta ze zdjęcia trafiła właśnie w jej ręce. Nerfy to u nas jedna z ulubionych zabawek, głównie w ciepłym okresie, bo wiadomo – najlepsze strzelanki są w plenerze. Wyrzutnia Nerf Nitro to świetna alternatywa na domowe chwile. Zamiast strzałek (które śmigają po domu, gotowe przypuścić atak na Twój ulubiony wazon czy lamkę) – wyrzucają z siebie małe, piankowe autka. Samochodziki oczywiście jadą po podłodze po wcześniej przygotowanych rampach. Albo – ścigają się między sobą.

Dobra wiadomość dla wszystkich zakochanych w laleczkach Enchantimals. Dostępne są w różnych wzorach w zestawie ze zwierzątkami.


Lalka wydaje dźwięki i daje się zbadać, a nawet… zrobić sobie zastrzyk. Czy można chcieć (od lalki) czegoś więcej?!


Przytulanka, ale jaka! Uroczy, śpiący jednorożec-syrenka, ozdobiony odwracalnymi złoto-różowymi cekinami. Skradnie niejedno serce, ale tak to już z jednorożcami bywa.

Po szlifach zdobytych na leczeniu bobasa, czas na specjalizację – a może by tak zająć się stomatologią? Na początek będziemy leczyć hipopotama – w końcu nikt tak, jak on nie otwiera paszczy! Zestaw kreatywny z miękką masą i akcesoriami stomatologa. Oprócz dobrej zabawy – szansa na oswojenie tematu wizyty u dentysty. Widzę, że u nas rozmowy i zabawy – nazwijmy się – około-lekarskie redukują poziom lęku dzieci przed prawdziwymi wizytami. Polecam!

Głośnik bezprzewodowy to nie jest oczywisty wybór dla małych dzieci, ja wiem. Jednak u nas sprawdził się rewelacyjnie, nie tylko do słuchania hitów z Krainy Lodu ;). Audiobooki, usypianki, bajeczki – wszystko to możesz włączyć ze swojego telefonu, jednym kliknięciem. A później cicho, cichuteńko oddalić się z dziecięcego pokoju i wypić bez pośpiechu kawę. Lub pięć kaw. Dodatkowo głośnik zmienia kolory i kosztuje 3 dyszki. Jestem dumna, że go wyszperałam!

