05 Sty

Chłopak mojej Mamy

W dzieciństwie, w bajkach i marzeniach było tak: ona i on spotykali się i zakochiwali na zabój. Później był ślub i całe życie spędzone razem. Proste i piękne. Rodzą im się dzieci, wnuki – jest sielankowo. Później jednak mijają lata, a do drzwi puka rzeczywistość. Wtedy okazuje się, że wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane.

Żyjemy w czasach, w których związki na całe życie są raczej wyjątkiem niż regułą. A ludzie coraz częściej określają się „seryjnymi monogamistami”. Zmieniło się nasze podejście do relacji, rzadziej zgadzamy się tkwić w układach bez przyszłości. Rzadziej wybaczamy zdradę, za to szybciej się nudzimy, potrzebujemy wciąż nowych doznań i gonimy te motyle w brzuchu, które jak na złość zwykle nie chcą trwać wiecznie.

Chłopak mojej Mamy

Ludzie się rozstają, rozwodzą, umierają. Porzucają lub są porzucani. Każdego dnia rozpada się tysiące rodzin. Nie dotyczy to tylko jakiegoś marginesu społecznego, zjawisko staje się coraz bardziej powszechne. Przychodzą łzy, samotność, rodziny rozdartej na pół nie można skleić. Ona już zawsze będzie miała bliznę, tyle tylko, że część z nich rozpocznie z tą blizną nowe życie. Czasem dzieje się to w młodości, wtedy tworzą się wszelkiego rodzaju rodziny patchworkowe, w życie dzieci wkraczają macochy i ojczymowie, a Wigilia bywa pocięta na kilka części. Podobnie jak weekendy, wakacje i obchodzone podwójnie urodziny.

Coraz częściej jednak na rozstanie się decydują się nawet nie rodzice, ale… dziadkowie. Potrzebowali kilkudziesięciu wspólnych lat, aby zrozumieć, że im nie po drodze. Te rozstania są chyba najgorsze, bo rujnują fundamenty całej rodziny. Przekreślają wiarę w przysięgę małżeńską, w uczciwość i wierność. Czasem we wszystko. Wielką sztuką jest rozstać się z godnością i pielęgnować w sobie sympatię dla swojej, byłej już, drugiej połówki.

Kiedy jesteś z takiej rodziny z blizną, starasz się schować ją pod swetrem obojętności. Może czasem zbyt długo zawiesisz wzrok na szczęśliwych wnuczętach z dziadkami. Może z maślanymi oczami słuchasz opowieści o zakochanych, wspaniałych ciociach i wujkach. Tęsknisz i będziesz tęsknić, bądźmy szczerzy. Wylejesz wiadro łez, a później jeszcze pięć kolejnych.

Koniec końców przychodzi nam, dzisiejszym trzydziestolatkom, stawiać czoła chwilom, na które nikt nas nie przygotował. Nie było o nich nic w opowieściach z dzieciństwa, w bajkach, ani w marzeniach.

Po co to piszę?

Jeśli masz pełną, szczęśliwą rodzinę, kochających rodziców, teściów – ceń ich. Ciesz się jak wariat, bo to wcale nie jest oczywiste i nie, nie trafia się każdemu.

A jeśli, jak ja, będziesz któregoś dnia musiał poznać chłopaka swojej Mamy – chcę Ci dodać otuchy. Da się to przeżyć i może być dobrze, choć nie powiem, że będzie łatwo.

Jeśli cholernie się boisz, to wiedz, że nie jesteś sam. Takich ludzi jak my jest znacznie więcej, tylko zwykle ich nie widać – chronią swoje blizny pod grubymi swetrami…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o