02 Wrz

Głęboczek – nasze miejsce szczególne

_DSC5174_DSC5278_DSC7775_DSC5966_DSC5197_DSC5179_DSC5141_DSC1628_DSC0498import maj 2015 1007import maj 2015 976

Za pasem kwiecień, za oknem od czasu do czasu pojawia się słońce i przyjemna temperatura pozwalają się łudzić, że już wiosna, prawie lato. Jeśli tylko macie możliwość, wykorzystajcie pierwsze ciepłe weekendy na pozimowe ładowanie akumulatorów. A jeśli chodzi o wyjazd z Warszawy – czy to krótszy, czy dłuższy, wypada opowiedzieć o naszym miejscu magicznym, odkrytym kilka lat temu. Od tamtej pory byliśmy tam tyle razy, że przestałam liczyć. Wciąż na nowo zakochujemy się tam. W sobie nawzajem, w przyrodzie, w ciszy, w pysznym jedzeniu… Wymieniać mogłabym bez końca.

Wierzę w przypadki. Za sprawą jednego z nich kumpela Tomka zorganizowała weekend dla paczki znajomych w Głęboczek Vine Resort & SPA. Przyjechaliśmy i… przepadliśmy. Spodobało nam się tam wszystko – zaczynając od położenia na uboczu, praktycznie nad samym jeziorem w otoczeniu malowniczych pól i łąk. Przez wkomponowanie zabudowań w rzeźbę terenu – sprawiają wrażenie jakby tam były od zawsze, niby nowoczesne, ale jednak z rustykalną nutą, sielskie, wiejskie, przepiękne, ot co. Ten niezwykły efekt udało się uzyskać dlatego, że większa część kompleksu hotelowego powstała przez adaptację siedliska wiejskiego. Poprzez jedzenie, które olśniewa, zachwyca prostotą – szef kuchni, Marian Frankowski, od lat wierny idei Slow Food ucieszy każdego, ręczę za to (i nigdy mu nie zapomnę, że podczas pobytu w każdej z moich ciąż spełniał moje kulinarne zachcianki – ahhh, ten śledź w śmietanie!), wspaniałe SPA i strefę wellness z praktycznie pustym basenem, w którym każde z naszych dzieci po raz pierwszy pływało, aż po gustownie urządzone pokoje i harmonię z naturą.

Wiem, że zakochana w tym miejscu – nie jestem obiektywna. Czytam to, co do tej pory napisałam i widzę co najmniej nachalną reklamę. Nie dbam o to. Zaczęłam pisać bloga, aby dzielić się tym, co wyjątkowe, oryginalne i warte polecenia. Głęboczek otwiera tą listę, po prostu musi, inaczej nie byłoby uczciwie.

To tutaj spędzałam wakacje w ciąży z Leonem, kiedy bałam się ryzykować wyjazd poza Polskę. To tutaj dochodziłam do siebie po porodzie. W tym miejscu uczyliśmy Leona pływać. Tu przyjechaliśmy w środku zimy na sanki. Tutaj obchodziłam szampańsko swoje 30ste urodziny. Tu przyjechaliśmy cieszyć się z drugiej ciąży. Tutaj ze sporym brzuchem zamieszkiwanym przez Milę bawiłam się z Lenym, delektując się naszym ostatnim wspólnym latem. Tutaj mój Brat się oświadczył. Lista jest naprawdę długa…

Nie potrafię sobie jedynie odpowiedzieć na pytanie – w jakim miesiącu, o jakiej porze roku, kocham to miejsce najmocniej? Sama nie wiem. Czy w maju, kiedy jabłonie kwitną tak obficie, że wydaje się, że spadł śnieg? Czy w lipcu, kiedy można płynąć na kajakowe wyprawy, w ilościach nieprzyzwoitych kwitną malwy, a basen pod gołym niebem zaprasza do szaleństw? Czy w sierpniu, kiedy kolejno dojrzewają mirabelki, jabłka, śliwki, gruszki, kiedy owoce można zrywać prosto z drzew? I pachnie tak obłędnie… Czy w październiku, podczas wspólnego winobrania (i kosztowania oczywiście, zarówno winogron, jak i wina). Czy w listopadzie, kiedy tak miło siedzi się przy wielkim kominku w głównej sali, a w strefie SPA czeka ciepła sauna, a grzane wino smakuje wybornie? Właśnie – wino, bo to przecież nie tylko hotel ze wszystkim udogodnieniami dla dzieci, nie tylko wspaniała restauracja, ale też własna winnica i pokaźna kolekcja win z całego świata do spróbowania!

Wiele jest miejsc, zarówno na mapie Polski, jak i świata, które lubię i do których chciałabym wrócić. Jednak nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że nigdzie, absolutnie nigdzie nie odpoczywamy rodzinnie tak jak tam. Wystarczą 2-3 dni, a czuję się jak po naprawdę solidnym urlopie. Magia miejsca. I ludzi, oczywiście, ale… to już zupełnie inna historia.

Na przestrzeni lat tyle nagromadziłam głęboczkowych zdjęć, że selekcji do dzisiejszego wpisu dokonywałam z trudem. Pokażę tylko trochę, tych najulubieńszych (a co się przy ich oglądaniu teraz nawzruszałam, to moje!):

_DSC6293_DSC6300_DSC7474_DSC7502_DSC7487_DSC7736_DSC7705_DSC7689_DSC7650_DSC7670_DSC7597_DSC7591_DSC7513IMG_0821IMG_0835IMG_0850IMG_0853IMG_0859_DSC5933_DSC6279_DSC6268_DSC6221_DSC6149_DSC6140_DSC6069_DSC5999_DSC5962_DSC5215_DSC5225_DSC5196_DSC5206_DSC5181_DSC5152_DSC1763_DSC1761_DSC1652_DSC1649_DSC1645_DSC1615_DSC1608_DSC1592_DSC1588_DSC1586_DSC1553_DSC1544_DSC1539_DSC5141_DSC1840_DSC1768_DSC0974_DSC1431_DSC1471_DSC1454_DSC1496_DSC1487_DSC1512_DSC1518_DSC1524_DSC0525_DSC0517_DSC0498_DSC0515plac zabaw w hotelu głęboczek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o