05 Lis

Joy Primary School – szkoła, w której potrafią czarować

 

Joy Primary School to wyjątkowa szkoła na warszawskim Wilanowie

W polskiej, systemowej szkole nie dzieje się dobrze już od dawna. Zarzuty można mnożyć, jednak koniec końców – nic z tego nie wynika. Chyba, że… trafi się ktoś, kto ma w sobie tyle odwagi i szaleństwa, aby otworzyć szkołę na własnych zasadach. Tylko ktoś taki ma szansę rozpocząć rewolucję w edukacji. A jeśli czerpie z najlepszych światowych wzorców, można się spodziewać, że powstanie miejsce niezwykłe. Chodźcie, chciałabym zabrać Was dziś do warszawskiej szkoły, która powstała w Wilanowie. Wszystko jest tam inspirujące i gdyby nie odległość – bardzo poważnie rozważałabym zapisanie tam Leo.

Joy Primary School

Jeśli zapytalibyście mnie o to, skąd w świecie warto czerpać edukacyjne inspiracje, bez wahania odpowiedziałabym, że z Finlandii. Nie dlatego, że fińscy uczniowie osiągają w testach umiejętności jedne z najwyższych wyników na świecie. Po prostu bliski mi jest fiński sposób myślenia, zarówno o edukacji, jak i o tym, jak wspierać rozwój dzieci i młodzieży.

Czym jest edukacja fińska?

To sposób myślenia, zupełnie inny od tego, który charakteryzuje szkoły systemowe w Polsce. Joy Primary School realizuje polską podstawę programową, jednak robi to czerpiąc z fińskich wzorców. Najważniejsza jest radość z uczenia – zarówno z uczenia się, jak i z uczenia innych. To ona jest podstawą wszystkiego i na tej przyjemności poznawania świata zbudowane jest to miejsce. Nauka jest radosnym doświadczeniem, a nie smutnym obowiązkiem – w tym miejscu nie jest to pusty slogan, ale sposób na edukację. W życiu każdego człowieka, a więc także tego najmłodszego, który jest uczniem, najważniejsze jest zachowanie równowagi – balansu pomiędzy pracą a odpoczynkiem. Trzecią cechą charakterystyczną dla fińskiego sposobu myślenia jest współpraca.

radość – równowaga – współpraca

Jeśli, podobnie jak ja, zastanawiacie się jak zrealizować powyższe założenia, spokojne. O wszystko dopytałam :). Oczywiście sposoby realizowania tego toku myślenia mogą się zmieniać w czasie, zależą zarówno od osobowości i temperamentu nauczyciela, jak i ucznia. Możemy jednak przyjąć, że istnieją cztery filary:

Dobre samopoczucie

Jedną z ważniejszych rzeczy, jakich brakuje dzieciom, które rozpoczynają naukę jest… ruch. Dlatego Joy Primary School określa się jako „szkoła w ruchu”. Jak to możliwe? Na tysiąc sposobów! W salach do nauki przygotowano nie tylko klasyczne ławki, ale również – pulpity stojące. Są miękkie piłki do siedzenia. Ale także „pulsowanie” jako metoda pracy z dziećmi polegająca na dynamicznym wprowadzaniu przerw, kiedy pojawia się przykładowo znużenie, i reagowaniu na bieżąco na potrzeby grupy.

Bardzo podoba mi się „spacer po galerii”. To element zajęć, który łączy ruch, krytyczne myślenie, empatię i współpracę. Kiedy dzieci rysują coś czy robią indywidualnie jakiś projekt, po skończeniu pracy wywieszają je w swojej sali. Następnie wszyscy swobodnie spacerują, mając okazję przyjrzeć się pracom kolegów i koleżanek. Mile widziane jest przyklejenie karteczki z komentarzem czy sugestią, co można zmienić lub dodać. Fajnie, co?

Dla troski o dobre samopoczucie dzieci i dorosłych bardzo ważny jest trening uważności i budowania dobrych relacji z innymi. Nawet sześcio-, siedmioletnie dzieci mają takie zajęcia, prowadzone przez specjalistów i widać, jak wiele z nich biorą dla siebie.

Umiejętności i samodzielność

Dzieci mają tu również czas na samodzielną naukę. Same poprawiają sobie kartkówki, a oceniane są opisowo (przy czym każda taka opisowa ocena jest z nimi omawiana). Jeśli chodzi o prace domowe – ostatnio gorący temat wśród rodziców – myślę, że Joy Primary School ma podejście, z którym zgadzam się w 100%. Mianowicie: owszem, prace domowe są czasem zadawane, jednak z założenia mają być krótkie i możliwe do samodzielnego wykonania przez ucznia. Zatem koniec z rodzinnymi wieczorami nad słupkami z matematyki czy plakatem na biologię :P.

Podoba mi się również podejście do nowych technologii – określane jako „ z ogromnym umiarem”. Myślę, że dzieci XXI wieku mają, chciał nie chciał, tyle kontaktu z elektroniką, że szkoła w pierwszych latach może ją ograniczyć.

Wsparcie

Jest jeden prosty sposób na wsparcie drugiego człowieka – zatroszczenie się o to, aby poczuł się bezpiecznie. W tej szkole bezpiecznie czują się zarówno dzieci, jak i nauczyciele, co przekłada się na pozytywną, radosną atmosferę, którą czuć od wejścia. Wsparcie płynie również z przynależności do grupy – stąd wyjazdy biwakowe, których celem jest m.in. „zbieranie drużyny”. Szkoła jest niewielka, nikt nie jest tu anonimowy, duży nacisk jest kładziony na kooperację dzieci z różnych roczników. Klasy wspólnie realizują projekty, mają szansę w ten sposób poznać się i polubić. Jak również – uczyć od siebie wzajemnie.

Nauczyciele wspierani są poprzez superwizje, za co w ogóle wielkie brawo. Wiecie – kiedy słuchałam o założeniach i podstawach działania tego miejsca, wiele razy robiło mi się w głowie takie „PSTRYK!” i myślałam: dokładnie tak! Moim wielkim marzeniem jest, aby takich miejsc było coraz więcej. Każde dziecko zasługuje na naukę w takich warunkach, nie tylko fizycznych, ale przede wszystkich – psychicznych.

Co ja o tym myślę?

Bardzo podoba mi się ukierunkowanie na współpracę i dążenie do całkowitego wyeliminowania rywalizacji. O ile życie jest przyjemne, kiedy w ten sposób do niego podchodzimy? Kiedy szukamy rozwiązania danego problemu, a nie wyłącznie potwierdzenia swojej wartości. Pojawiają się, oczywiście, pytania – jak człowiek, który nie ścigał się przez pierwsze lata życia i nastawiony jest na współpracę, da sobie radę na studiach czy w pracy np. w korporacji. Wierzę jednak, że krytycznie myślący, pewny siebie i samodzielny młody człowiek da sobie radę w każdych warunkach. Chciałabym żyć w świecie, w którym bardziej będziemy skupiać się na współpracy niż na rywalizacji – nie dość, że milej się żyje w taki sposób, to jeszcze… to podobno zdrowsze na serce ;).

Ten, kto na bloga zagląda nie pierwszy raz, wie, że niezwykle bliskie mi jest podejście określane czasem jako „spuszczenie dzieci ze smyczy”. Lubię dawać dzieciom wolność, a równocześnie wspierać wiarę w swoje możliwości. Cieszę się, że pojawiło się miejsce, w którym uczniowie traktowani są zgodnie z tą filozofią. Wierzę, że będzie to dobra wiadomość dla tych z Was, którzy piszą do mnie wiadomości z pytaniem o ciekawe alternatywy dla szkół systemowych.

Z całą pewnością warto przyjrzeć się tej szkole, tym bardziej, że już w najbliższą sobotę, tj. 10 listopada o godz. 11:00 odbędzie się tam dzień otwarty. Więcej informacji o Joy Primary School znajdziecie TUTAJ.

– mama Leona i Mili, psycholożka, fotografka, instruktorka nurkowania. Zakochana w życiu i ludziach.

Bardzo miło mi Cię tutaj widzieć. Jeśli spodobało Ci się to, co tu znalazłaś, zostańmy w kontakcie:

– udostępnij ten wpis

– polub Moi Mili FB

– obserwuj Moi Mili Instagram

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Joy Primary School – szkoła, w której potrafią czarować […]