Wrażliwych na reklamę zapewniam, że post nie jest sponsorowany, ba – nikt nawet nie wie, że go piszę. Tyle, że miejsce urzekło nas wszystkich (a byliśmy tam nie tylko z Tomkiem, był też Mr Katastrofa z Żoną i w opinii byli zgodni). Nie wyobrażam sobie, aby zabrakło do w Dziecięcej Mapie Warszawy!
Znalazłam je w podwarszawskim Pomiechówku, malowniczo położone nad niewielką rzeką Wkrą. Miejsce nazywa się Zacisze Anny Korcz (strona www TUTAJ), co chyba najlepiej oddaje jego charakter. Jeśli macie wolny dzień i prognozę przyzwoitej pogody – ruszajcie. Jestem pewna, że spędzicie dobry, rodzinny czas.
Jakie są, moim zdaniem, zalety Zacisza?
Czysta i bezpieczna dla dzieci, zadbana plaża. Z piaskiem, który przywodzi na myśl wakacje, a nie budowę czy wysypisko śmieci. Płytka i bezpieczna woda, w której dzieciaki spokojnie mogą brodzić. Spokojnie będą czuli się tam nawet rodzice, którzy nie potrafią pływać – woda w najgłębszym miejscu sięga do połowy uda. Plaża jest naprawdę spora, a cały teren Zacisza wręcz ogromny. Wokół są piękne stare lasy i zadbane trawniki.
Wielkim plusem jest dostępna infrastruktura – są toalety, przebieralnie, dostęp do czystej wody. Każdy, kto spędza czas z dziećmi, doceni takie udogodnienia. Nie spodziewajcie się nie wiadomo jakiego standardu, dla mnie najważniejsze było to, że w ogóle są i są czyste. Oprócz tego działa bar, gdzie można kupić jakieś proste grillowane potrawy, sok czy kawę. I oczywiście lody, wiadomo, że jak plażowanie, to muszą być lody i koniec! Wszystkie stoliki są umiejscowione pod dachem, więc w razie przelotnego deszczu – spokojnie można się schować i przeczekać. Nas taki deszcz zmoczył trzykrotnie podczas jednej spędzonej tam niedzieli. Jednak jako hardcory, oczywiście nie skorzystaliśmy z wiaty, tuliliśmy się do siebie pod kocykami, zaklinając chmury, by sobie poszły :P
Jest możliwość wypożyczenia kajaków, bardzo żałowałam, ale tym razem nie mogliśmy urządzić spływu (zły stosunek ilości dzieci do dorosłych w ekipie). Jestem jednak pewna, że wrócimy tam, żeby spławić się Wkrą. Może nawet zdążymy to zrobić we wrześniu? Aktywni znajdą tam również boisko do siatkówki i do piłki plażowej, a dla spacerowiczów – ponad 5 hektarów parku!
Praktycznie przy samej plaży znajduje się ogromny dmuchaniec i trampolina dla dzieci. To jedyny zgrzyt, jaki przeżyłam w tym miejscu, bo uważam, że 15 zł od dziecka to wygórowana cena. Niby płatne na cały dzień, ale Leon i Mila zwykle po trzech minutach mają takich atrakcji dosyć… Niestety nie ma możliwości zapłacenia za kwadrans czy jednorazowe wejście. Trochę rekompensuje to niewielki, ale położony na samiuteńkiej plaży plac zabaw, na którym dzieciaki spędziły naprawdę sporo czasu. Hitem Mili była huśtawka, z której w zasadzie nie mogłam jej zdjąć :D
Dodatkowo – gdybyście z tej plażowej radości postanowili… wziąć ślub, to jesteście w odpowiednim miejscu. Bo Zacisze to nie tylko plaża i spływy kajakowe, ale też sala weselno-konferencyjna. Przepięknie położona, klimatyczna i mająca w sobie to “COŚ”. I choć nie miałam przyjemności gościć tam na imprezie, w ciemno polecam klimat. Oboje z Tomkiem zakochaliśmy się w tym miejscu. I gdyby nie to, że wesele już dawno za nami, z pewnością bralibyśmy pod uwagę tę położoną w lesie, nad samiuteńką rzeką salę. Wybraliśmy się na romantyczny spacer po jej okolicach. W promieniach zachodzącego słońca było tak cudnie, że naprawdę się rozmarzyłam. I trochę szkoda, że nie planuję w najbliższym czasie jakiejś większej imprezy. Te lampiony porozwieszane na drzewach wyglądają naprawdę bajecznie…


































