Matka matce suką

poród naturalny czy cesarskie cięcie

Tego tekstu miało nie być. Zaczynałam go pisać kilka razy, by ze złością zatrzasnąć laptopa. Wcale nie chciałam, aby powstał. Myślami jednak wciąż na nowo wracałam do tego tematu, a moje wzburzenie nie mijało. Zakładam, że zdążyliście się przekonać, że raczej stronię od kontrowersji, że nie tym sposobem chcę budować społeczność i zyskiwać Czytelników. Są jednak chwile, kiedy czara goryczy nawet najbardziej wyluzowanych mamusiek się przelewa. I kiedy mają ochotę walnąć pięścią w klawiaturę i wrzasnąć “DOŚĆ”. Ja dziś właśnie krzyczę, moim protestem i nawoływaniem do opamiętania jest ten wpis.

Kilka dni temu ktoś ze znajomych czy obserwowanych blogerów wrzucił na fb print screen “rozmowy” mamusiek. Przeczytałam go i nie wiem, czy powinnam się śmiać, czy jednak płakać. W zasadzie długo nie docierało do mnie, że to autentyczny fragment rozmowy, a nie jakiś podły żart… Starałam się odszukać to zdjęcie, żeby je tu wstawić, jednak Facebook zalewany jest taką ilością treści, że nie sposób tego zrobić. Pozostaje mi przytoczyć to, co przeczytałam (jakże szkoda, że nie da się “odzobaczyć” czegoś, co się zobaczyło…).
Otóż na mamusiowej grupie jedna kobieta cieszyła się, że zbliżają się pierwsze urodziny jej dziecka i zastanawiała się jak je zorganizować. Ni w pięć, ni w dziewięć inna “uprzejma” mamusia odpisała jej tak:

“Nie schlebiaj sobie, że urodziłaś dziecko! Miałaś cesarkę, więc o porodzie nic nie wiesz. A Twoje dziecko nie będzie miało urodzin, co najwyżej może OBCHODZIĆ WYDOBĘCINY, bo zostało wydobyte przez lekarza, a nie przez własną matkę urodzone!”.

Po przeczytaniu tych dwóch zdań, w głowie huczała mi tylko jedna myśl: “Ale serio?!”. Serio, jesteś w stanie tak odnieść się do drugiego człowieka? Sprawia to, że czujesz się lepiej? Dowartościowuje Cię to? Dlaczego człowiek człowiekowi, kobieta kobiecie i matka matce wilkiem?! Jakim prawem?!
Wydawało mi się, że na temat porodu naturalnego vs cesarskiego cięcia napisano i powiedziano już naprawdę wszystko. Że to wyeksploatowane pole, tym bardziej że wg mnie ktoś, kto nie jest ginekologiem/położnikiem niewiele może mieć na ten temat do powiedzenia. Za jakim porodem jestem? Nikogo nie powinno to obchodzić! To nie demokratyczne wybory, nie głosowanie, ani casting na najlepszy pomysł. Jeśli za czymś jestem, to za edukacją, wiedzą i WOLNOŚCIĄ WYBORU.

Nie tylko w kwestii witania na świecie nowego członka rodziny. Tak naprawdę w każdym aspekcie życia. Dla mnie to proste: chcesz mieć in vitro, proszę bardzo. Nie popierasz i nie chcesz — też ok, ale pozwól innym na ich decyzje i wybory. Chodzisz do kościoła? Super, ale daj innym nie chodzić. W spokoju i szacunku. Masz białą skórę? Fajnie, ale równie fajnie, jeśli masz ciemniejszą, czerwoną lub żółtą. Nosisz okulary? Ok. Zajmujesz się domem i daje Ci to szczęście? Ekstra, tak trzymaj. Łączysz pracę zawodową z wychowywaniem dzieci? No i pięknie. Pozwólmy ludziom na ich wybory i do jasnej cholery — niech przyjdzie opanowanie i zrozumienie, że to NIE NASZA SPRAWA. Z kim ktoś śpi, gdzie mieszka, jak się uczy, w co wierzy i jaki zjada obiad. Jedyne, czego nie warto tolerować to… nietolerancji. To taki mój prywatny apel, nie tylko do matek.

Koniec końców — to nie ma żadnego znaczenia. Ludzie dzielą się na dobrych i… zagubionych, do których można, jeśli nas na to stać, wyciągnąć pomocną dłoń. Nie ma żadnych innych podziałów. Nikt nie ma prawa Was, jako matek, kobiet, pracowników, studentek, jako ludzi po prostu — dzielić na kategorie, wyśmiewać z powodu przekonań i wartości. To niby jest oczywiste, jednak wciąż przychodzą do mnie wiadomości pełne łez, od kobiet, które doświadczają odrzucenia, bo np. karmią swoje dzieci mlekiem modyfikowanym. Jestem pełna współczucia dla nich, a równocześnie nie mieści mi się w głowie, że coś takiego dzieje się w wykształconym, wydawałoby się, społeczeństwie w XXI wieku! To serio nie jest pierwsza klasa podstawówki, gdzie dzieci się śmieją z innych. Zastanawialiście się kiedyś, DLACZEGO to robią? Kto ich tego nauczył? Bo serio — nie urodziły się z podłą cechą wyśmiewania innych dzieci. Najwyższy czas spojrzeć w swoje odbicie w lustrze i zapytać samego siebie — czy jestem dobrych przykładem, wzorem dla moich dzieci? Czy w takim świecie chcę żyć? Czy chciałabym/chciałbym być tak potraktowany jak sam odnoszę się do innych?
Szacunek nic nie kosztuje, a często obok uśmiechu jest najcenniejszym, co możemy dać drugiemu człowiekowi.

Oboje moich dzieci przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie :D.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

86 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Kasia
Kasia
9 lata temu

Jestem mamą 3 miesięcznych bliźniaków, które karmię mlekiem modyfikowanym. Brak czasu na przygotowanie zdrowych pełnowartościowyych posiłków, zmęczenie itp. sprawiły, że nie byłam w stanie wykarmić piersią moich maluchów. Generalnie staram się nie przejmować komentarzami innych ale ten, który usłyszałam w przychodni zapadł mi w pamieć. Po badaniu jedno moich dzieci zaczęło upominac się o jedzonko wiec wyjelam wczesniej przygotowane mleko i zaczęlam karmić malca po czym uslyszalam jak to jedna mama zaczela wymadrzac sie i mowic do drugiej, że karmienie piersią jest najzdrowsze i najkorzystniejsze dla dziecka ale karmienie mm jest wygodne po czym skinela broda w moja strone jakby… Dowiedz się więcej »

Marta
Marta
Odpowiedź do  Kaja Wolnicka
9 lata temu

Dziewczyny takimi osobami nie należy w ogóle się przejmować! Wypuszczony jad do nich wróci, jak wszystko co dajemy ??

Talkablespl
Talkablespl
Odpowiedź do  Kasia
9 lata temu

hehehe! śmieszne… nie jestem tego taka pewna, kogo kosztuje mniej czasu, czy osoby, które karmią MM (muszą odpowiednio podgrzać wodę, wcześniej wyparzyć butelki, odmierzyć mieszankę i jeszcze zadbać o to by nie wystygło, akurat do momentu jak dziecię poprosi o jedzonko), czy może panie, które karmią piersią (wyjmują co mają, i pozamiatane). więc co to w ogóle za argument?

Anna
Anna
Odpowiedź do  Talkablespl
8 lata temu

W samo sedno :D Pierwsze dziecko od 6 tygodnia dokarmiałam mm – droga przez mękę z butelkami. Butle, sterylizowanie, przygotowywanie mleka w nocy, itp, wspominam jako koszmar. Więcej szczęścia i rozumu (zmiana metody karmienia) miałam przy drugim dziecku. Bez porównania wygodniejsza, łatwiejsza opcja. Wyciągam “cyca” i załatwione

Ewela
Ewela
Odpowiedź do  Talkablespl
8 lata temu

Dokładnie! Karmienie mm jest dużo bardziej czasochlonne. Ja osobiście nie mogłam karmić piersią gdyż po porodzie ( cc ) byłam w izolatce gdyż nie wiedziano co mi jest , nie chcieli dopuścić małej do piersi ą później wiadomo… wszystko przeszlo.
Uważam się, za dobrą matkę pomimo mm i cc .
Wolę karmić mm i rodzić przez cc niż umrzeć bądź narazić dziecko na śmierć lub chorobę.

Monika
Monika
Odpowiedź do  Ewela
8 lata temu

Jakie czasochlonne??? Ludzie litosci !!! Mieszacie mleko w proszku z woda a nie smazycie kotleta !!! Od poczatku karmilam butelka i dzieki temu mialam czas dla siebie, biust na swoim miejscu a nie na kolanach, komfort ze nic mi nie cieknie po ubraniu i najwazniejsze – najedzone i zdrowe dziecko, z poprawna masa ciala, przesypiajace od 1 miesiaca cale noce ( 9-10 godzin bez przerwy ). Blagam przestancie mowic o przygotowywaniu mleka jak o konstruowaniu rakiety kosmicznej.