30 Paź

Paros – restauracja grecka i śródziemnomorska

Znacie Paros? Pewnie, że znacie. Jeśli jednak wśród czytających jest choć jedna osoba, która dzięki temu postowi odkryje to miejsce, to muszę, po prostu muszę go napisać. Będzie pochwalny, będą same ochy i achy, co ja zrobię, że nie jestem w stanie znaleźć JAKIEJKOLWIEK wady tego miejsca?

dsc_8108

dsc_8101

Ostatnio się zastanawiałam nad tym, że jeśli o czymś piszę, to polecam to z serca. Rozmyślałam, że powinnam pisać też o miejscach przeciętnych i słabych. I doszłam do wniosku, że wystarczy tej słabizny wokół. Że szkoda mi czasu i energii, żeby pisać o rzeczy/miejscu, co do której nie mam przekonania. Dlatego jeśli coś nie jest wybitne, rezygnuję z pisania o tym. Widzę siebie w roli poławiacza pereł. Pereł, którymi staram się z Wami podzielić. A o tych kiepskich miejscach lepiej milczeć (choć kiedyś w moim złym umyślę powstał pomysł stworzenia cyklu „Okiem Suki”, czyli najgorsze ze słabych 😛 Tomek oczywiście przyklasnął, ciekawe czemu?!).

Ale ad rem: Paros. Miejsce przemiejsce. Kocham tam wszystko. Oczywiście na pierwszym ogień wymienię jedzenie – kto lubi owoce morza i śródziemnomorskie klimaty, a raz odwiedzi Paros, nie będzie chciał iść nigdzie indziej. Jedzenie powala na kolana, nigdy się nie zawiodłam, a miałam okazję spróbować wieeeeelu pozycji z ich bogatego menu. Smakuje mi tam wszystko i nieważne, w jak szerokim gronie znajomych tam byliśmy – opinie były tylko dobre. Słowo! Pachnie i smakuje Helladą, czy zamówimy kalmary, ośmiornicę czy mięso z grilla.

Drugi ogromny plus – za wystrój. Prostolinijny, przytulny, biało-niebieski. Przywodzi na myśl greckie tawerny i wakacje spędzane w ciepłym klimacie. Paros sprawdza się na kolację z przyjaciółką (testowane!), na wieczór panieński (testowane!), na szybki lunch z mamą (testowane!), randkę z mężem (testowane!) czy na rodzinną kolację (tak, też testowane). W ciągu dnia można spokojnie porozmawiać, wieczorem wpaść na drinka, a w piątkowe wieczory… Co tam się dzieje w piątkowe wieczory! Napiszę tylko, że jak w prawdziwych greckich knajpach, tańczy się na stołach, dosłownie. Ale aby poczuć klimat tego miejsca, trzeba tu po prostu przyjść, żadne słowa go nie oddają. A jakby dobrego było mało – w każdą niedzielę organizowany jest kącik malucha. No, raj nie miejsce.

Przesympatyczna, pomocna obsługa, w dużej mierze pochodząca prosto z Grecji, razem z właścicielem, który chyba jest w restauracji zawsze (oczywiście – rodowitym Grekiem), tworzą klimat nie do podrobienia. Wchodzisz i czujesz, że czekają Cię miłe chwile 🙂 A Grek jak to Grek – i zagada i pożartować lubi, i pośmiać się. Kto lepiej Polaka zrozumie niż Grek? 😉

restauracja Parosdsc_8115dsc_8110restauracja Parosdsc_8124dsc_8128

Zrobiłam kilka zdjęć, niedużo. Bo jak już na horyzoncie pokazało się jedzenie, to niezbyt długo byłam w stanie oprzeć się pokusie 😛

A gdybyście się kiedyś do Paros wybierali, dajcie znać. Zawsze z radością tam wpadnę! :)))

Aha, adres:

Warszawa, ul. Jasna 14/16a

.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o