23 Maj

Salon z ogrodem, czyli Poznań na widelcu

Miejsce zaskakujące, nie tylko nazwą, dość niezwykłą jak na restaurację. Stara kamienica, w niej przytulny dość, domowy salon. I ogród, poezja i wisienka na torcie tego miejsca. Warto tu zajrzeć, bo nie dość, że nieźle karmią, to jeszcze można posiedzieć w zieleni i spokoju, a jednak w sercu Poznania.

Największe wrażenie zrobił na nas klimat tego miejsca. To jedna z tych restauracji, gdzie dobrze czujesz się już od progu. Zajęliśmy stolik oczywiście w ogrodzie, jeśli się tylko daje, zawsze idziemy w stronę natury. Od razu przyszedł mi na myśl film „Tajemniczy ogród” – wybujała zieleń, sekretne zakamarki i niesamowity bukiet zapachów, które dobiegają z każdej strony. „Swojski” – to najlepsze określenie ogródka, które przychodzi mi do głowy. Nie jest przesadnie zadbany, ale oczekiwanie w takim otoczeniu na jedzenie, samo w sobie jest przyjemnością.

Menu jest krótkie i zmieniane sezonowo, sama restauracja zaś dumnie nosi przydomek „Kuchnia osobista”. I coś w tym jest. Podczas kolejnych wizyt raczej możecie w karcie szukać niespodzianek niż swoich pewniaków. Odkrywcy będą szczęśliwi, bo szef kuchni zmienia i kombinuje.

Pierwszy raz jadłam zupę szpinakową. Była… dziwna. Smak był ok, konsystencja nie do końca mi odpowiadała, może dlatego, że jestem wielbicielką kremów z warzyw? Sama nie wiem. Tomkowy rosół był bardzo smakowity, a naleśniki dla dzieci – zachwycające. Wiem, że w opisie knajpy dziwnie zapewne brzmi pochwała naleśników, ale serio – były wybitne. I zniknęły co do okruszka, co w przypadku naszych niejadków o czymś świadczy 😛

W przypadku drugiego dania, znów Tomek miał więcej szczęścia – moja ryba była poprawna, choć nie zaczarowała mnie w żaden sposób. Za to kaczce niczego zarzucić nie można. A sos, z którym jest serwowana – niebo na talerzu.

Serwowane porcje nie są duże, ale o dziwo wyszliśmy najedzeni. Gdybyśmy mieszkali w okolicy, z pewnością wpadlibyśmy sprawdzić jak u nich smakują inne dania. W końcu wyróżnienie w przewodniku Gault&Millau zobowiązuje, prawda?

Adres: Salon z kuchnią, Bolesława Limanowskiego 5/1

Ps. A jeśli, będąc w Poznaniu będziecie mieli ochotę odkryć inne, smakowite miejsce, koniecznie zajrzyjcie do Papierówki (TUTAJ możecie o niej przeczytać coś więcej).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o