13 Lut

Urodziłam dzieci w prywatnym szpitalu, czyli piękna opowieść porodowa

poród w Medicover

Chcę dziś napisać o czymś bardzo dla mnie ważnym. Z jednej strony – osobistym, z drugiej jednak być może przydatnym dla tych z Was, które poszukują informacji o porodach w prywatnych placówkach w Polsce. Przed podjęciem decyzji, gdzie przyjdzie na świat Leon, bardzo szukałam takich opinii, niestety oprócz relacji na stronie szpitala, nic takiego wówczas nie znalazłam.

Zamiast wstępu: spodziewam się, że wpis może stać się wodą na młyn dla podejrzliwych, malkontentów i różnej maści freaków. Dlatego już na wstępie napiszę: 1. rodziłam dwa razy w szpitalu Medicover w Warszawie; 2. oba porody odbyły się przez cesarskie cięcie – i tak wg mnie, to jest poród, jeśli masz ochotę przekonać mnie, że jest inaczej – polecam nacisnąć teraz krzyżyk w prawym, górnym rogu; 3. sól w oku wielu troskliwych – wpis w żaden sposób nie jest sponsorowany czy dofinansowany przez Medicover, stanowi mój autorski pomysł, o którym placówka nawet nie wie. Ok, skoro z głowy mamy podstawowe wyjaśnienia i formalności, możemy przejść do rzeczy.

Kiedy zaszłam w ciążę, myśl o porodzie starałam się od siebie odpychać, z tej prostej przyczyny, że czułam się po prostu nią przerażona. Nie lubię lekarzy, podczas pobierania krwi może nie mdleję, ale ojejuję dużo i myśl o pobycie w szpitalu napełniała mnie strachem. Gdzieś pewnie do siódmego miesiąca na pytanie: gdzie rodzisz? – reagowałam nerwowym chichotem. Serio, wierzyłam, że po prostu pewnego dnia znajdę dziecko w łóżeczku w naszej sypialni. Mijały kolejne tygodnie ciąży i stało się jasne, że mój wymarzony scenariusz się nie sprawdzi. Musiałam wybrać miejsce.

Ciąża to taki śmieszny czas, kiedy każdy, nawet nowopoznany kumpel Twojego męża czy pani w warzywniaku czują się w obowiązku podzielić się porodowymi opowieściami swoich sąsiadów, ich kuzynów i dziwną historią, którą opowiedziała mu przyjaciółka siostry jego macochy. Oczywiście im więcej pikantnych szczegółów, tym lepiej, a im bardziej dramatyczna relacja, tym chętniej wszyscy się nią dzielą. No tak już jest i nie ma co z tym walczyć. Wiadomo jak opowieści tego typu działają, szczególnie na takie strachajła jak ja…

Myślę, że z perspektywy mojej relacji i samego momentu podejmowania decyzji, ważne są jeszcze trzy szczegóły. Miałam niewątpliwą nieprzyjemność odwiedzić w warszawskich państwowych szpitalach znajome, które urodziły tam dziecko. Za każdym razem wychodziłam stamtąd z mieszanką współczucia i obrzydzenia (a dodam, że mam na myśli „te mające się za lepsze” placówki). Głównie raził mnie niesympatyczny personel, katastrofalne warunki i brak poszanowania intymności i godności – zarówno matki, jak i dziecka. Można oczywiście spojrzeć na to, ile na przestrzeni ostatnich lat udało się zmienić i pisać o małych sukcesach służby zdrowia. Dla mnie to półprawdy – wtłooczone w system, pozbawione wyboru kobiety, zgadzają się na to, na co zgadzać się absolutnie nie powinny. Opowieści – czy to koleżanek, czy na pierwszym lepszym forum, sprawiają, że włosy stają mi dęba.

Druga rzecz – zdarzyło mi się trafić do szpitala w Berlinie. W zasadzie nawet nie można tego porównać do doświadczeń z polską służbą zdrowia. Poziom troski o pacjenta, jego komfort, profesjonalizm lekarzy i personelu medycznego, ani warunki, w jakich przebywają chorzy – wszystko to jest jak z innej niż polska bajki. Kiedy na własne oczy widzisz, że można inaczej, szukasz innych rozwiązań. Chciałam, aby dzień narodzin mojego Syna był wyjątkowy. By było to Święto, zarówno dla mnie, jak i dla Tomka.

Nie daję zgody na podejmowanie za mnie decyzji – dot. znieczulenia okołoporodowego, sposobu karmienia  MOJEGO dziecka, jego szczepienia bądź nieszczepienia. Nie wyobrażałam sobie, że ktoś będzie sobie pozwalał na niewybredne uwagi o moich piersiach, o tym jaką jestem matką, ile w ciąży przytyłam i „że musi boleć”. Nie chciałam liczyć na łut szczęścia, że nie będę odsyłana od szpitala do szpitala, bo akurat nie ma miejsc. Nie chciałam leżeć na korytarzu na zakrwawionym prześcieradle, jak pierwsze chwile po porodzie spędzała ze swoim synkiem moja znajoma. Nie chciałam wciskać „na lewo” pieniędzy położnej czy lekarzowi z nadzieją, że wtedy jakoś lepiej się mną zajmie, bo za normalną pensję, która płacona jest z naszych podatków, nie chce im się. Nie chciałam tego wyjątkowego dnia być petentem, ale klientem. Potraktowany z należnym mu szacunkiem i troską.

I wtedy miała miejsce trzecia ważna rzecz – zupełnie przypadkiem spotkałam Agatę, dziewczynę, która była troszkę bardziej niż ja ciążowo zaawansowana i niedawno podpisała umowę na poród w Wilanowie, w szpitalu Medicover. Oczywiście na tę informację zareagowałam dość sztampowo – pytałam ją, czy to na pewno bezpieczne i czy w razie komplikacji nie wyprowadzą jej ze szpitala na parking (ewentualnie nie odeślą do państwowej placówki). To sztandarowe zarzuty, które pod adresem prywatnych szpitali kierują ludzie, którzy nie mają o nich pojęcia… I wtedy Agata powiedziała najważniejszą i przełomową rzecz – idź, spotkaj się, porozmawiaj, obejrzyj. To nic nie kosztuje, a będziesz miała pełny obraz i wszystkie dane do podjęcia decyzji.

Poszłam. Była to chyba najlepsza decyzja, jaką podjęłam w ostatnich latach. Zaufałam. W ich profesjonalizm, w to, że oboje z dzieckiem będziemy bezpieczni w komfortowych warunkach. Leon przyszedł na świat w Walentynki 2012 roku, w jednym z trzech najpiękniejszych dni w moich życiu. Poród był nie tylko porodem, ale najwspanialszym na świecie, wyczekiwanym przez miesiące spotkaniem z tym Małym Człowiekiem.

Zarówno dziecko, jak i ja, byliśmy pod opieką wybitnych specjalistów – bezpieczni i zadbani od przyjęcia do szpitala aż po wypis, a nawet później. Zarówno lekarz, jak i pielęgniarki i położne na każdym etapie informowały mnie o wszystkim, co będzie się działo ze mną, a później też z Leonem. Mogłam podjąć swoje decyzje i były one szanowane. Traktowano nas życzliwie, ciepło, z szacunkiem. Przez cały czas pobytu – łącznie z salą operacyjną i nocami był ze mną Tomek. Szczerze? Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być. Z dwóch powodów – po pierwsze: to jego wyczekane i upragnione dziecko, ma prawo spotkać je jak najszybciej, a nie wtedy gdy pozwoli na to „widzimisię” położnych. Po drugie – rzadko tak, jak wtedy potrzebowałam jego wsparcia i obecności.

Jeśli miałabym jednym zdaniem określić ludzi, którzy pracują w tym szpitalu byłoby to: „profesjonalizm z ludzką twarzą”. Bo czasem tak niewiele trzeba, żeby okazać zrozumienie. W każdej chwili mogliśmy poprosić o pomoc czy konsultację – począwszy od lekarza, poprzez położne, aż po pielęgniarki neonatologiczne, które przychodziły o drugiej w nocy, by kolejny raz pokazywać mi, jak przystawia się dziecko do piersi. Należy podkreślić ich poszanowanie wyborów kobiety. Jeśli chcesz karmić naturalnie – zrobią wszystko, by Ci pomóc. Gdy wybierzesz butelkę – dostaniesz najlepsze mleko i wszystkie niezbędne wskazówki.

Bardzo dla mnie ważny był brak bólu, którego tak bardzo się bałam (tym bardziej, im więcej „porodowych opowieści” dziwnej treści słyszałam od (nie)znajomych). Okazuje się jednak, że można podawanie leków tak ustawić, aby nie bolało NIC. Nic a nic. Uwierzycie? Bo poród nie musi boleć, a może wręcz być pozytywnym doświadczeniem, tylko trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu i czasie. Otoczonym odpowiednimi ludźmi.

Dzień, w którym pojawił się Leon był wyjątkowy. Dlatego chciałam być z najbliższymi, chciałam, żebyśmy byli tylko w swoim towarzystwie, w dobrych warunkach. Sale w prywatnych szpitalach, w których po porodzie przebywają mamy z dziećmi są w standardzie dobrego hotelu. Z super wygodnym, regulowanym łóżkiem, swoją śliczną i świeżą łazienką i ogromnym telewizorem, gdyby ktoś miał ochotę na film. Były kwiaty, były prezenty, byli ci, którzy są dla mnie ważni. Wszyscy razem świętowaliśmy Leona, zachwycaliśmy się nim i cieszyliśmy, że już bezpiecznie wylądował.

Gdy rodziła się Mila, naturalnym był powrót do Medicover, w ogóle nie brałam pod uwagę innej opcji. Wtedy po porodzie chciałam spokoju i ciszy, chciałam tylko z Tomkiem nacieszyć się naszą tycieńką Dziewczynką, wiedziałam, że po powrocie do domu uwagę trzeba będzie dzielić między nią a Leona, więc tym bardziej łapałam minuty sam na sam. I znów to miejsce spisało się doskonale. Mila miała ledwie godziny, kiedy leżeliśmy z Tomkiem przytuleni do siebie i oglądaliśmy film. A ona spała między nami, taka mała, maleńka.

Bez porywania się na wielkie słowa mogę powiedzieć, że narodziny moich dzieci były celebrowane. Były moim, naszym, pełnym intymności i miłości świętem. I zdaję sobie w pełni sprawę, że przełożyło się to w dużym stopniu na naszą relację – ten piękny, wspólny start. Dlatego czuję się w obowiązku podzielić się doświadczeniem z tymi z Was, które być może jeszcze się wahają. Chętnie odpowiem na Wasze pytania, czy w komentarzach czy mailowo, a jeśli nie będę w stanie – pokieruję Was do kogoś, kto będzie.

Uważam, że absolutnie każda rodzina zasługuje na poród w godnych, bezpiecznych warunkach, na swoich zasadach, wśród życzliwych ludzi. Marzy mi się, że kiedyś państwowa służba zdrowia będzie w stanie je zapewnić. Niestety (albo stety, bo wreszcie pojawiła się jakaś alternatywa) – póki co można to znaleźć tylko w prywatnych szpitalach.

W zasadzie trudno mi pisać o Medicover jako o szpitalu, czułam się bardziej jak w „urodzeniowym spa”, do tego stopnia, że w chwili wyjścia ze szpitala było mi trochę smutno – że to już. Bo chętnie zostałabym jeszcze kilka dni. A w sekrecie powiem Wam, że jak wychodziliśmy stamtąd z Milą, półtora roku temu… powiedziałam „do zobaczenia” 😀

78
Dodaj komentarz

avatar
41 Comment threads
37 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
54 Comment authors
EmiliaMonikaMonikaAleksandraEdyta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Super tekst! I w pelni rozumiem, tez dwa razy rodzilam w Medicoverze – raz naturalnie, raz cc (i majac porownanie moge wszystkich zapewnic ze cc to absolutnie tez porod:)). I mam wspaniale wspomnienia z obu wydarzen, dokladnie takie celebrowane cudy narodzin! Tez mialam opory przed publiczna sluzba zdrowia i nie chcialam liczyc ze albo cos sie uda albo nie. Szczegolnie ze potem sie okazalo ze moje porody standardowe nie byly. A tak super przeprowadzone. To byly jedne z najlepiej wydanych pieniedzy w moim zyciu. I chetnie to wspominam; szczegolnie ze drugi porod byl niedawno i ze lzami wzruszenia wychodzilam z… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Pierwsze dziecko rodzilam w Wołominie, to była tragedia i bol, szpital szczycił sie wtedy latka ” rodzic po ludzki ” ale nic po ludzku tam nie było mimo tego ze położna ” dostała od nad ” w rękę” 600zl.zostałam głupia baba, nikt nie pofatygowal sie żeby mi pokazać jak karmi sie dziecko a na koniec chcąc wyjść na własną prośbę poinformowano mnie ze dziecko dostanie sepsy i umrze jak wyjde..po tych przeżyciach chciałam drugie dziecko urodzić w naprawdę normalnych warunkach, lekarz prowadzący moja ciążę zaproponował żebym urodziła z nim w medicaverze.Było super, czulam sie jak na wakacjach, pani położna i… Czytaj więcej »

Joli Rybińska
Gość
Joli Rybińska

Ja też dwukrotnie rodziłam w prywatnych placówkach (co prawda w Krakowie) i też szczególnie za pierwszym razem byłam przerażona czy wybieram właściwie. Ale że dla mnie również strasznie istotne były właśnie poczucie godności w każdym momencie, właściwa otoczka dla tej jakże cudownej chwili i możliwość udziału w procesie decyzyjnym przy każdym elemencie i dlatego nie było wyjścia, tylko wybrać prywatne miejsce. Cieszę się bardzo, bo podobnie jak Ty mogłam celebrować te cudowne chwile 🙂

Jagoda
Gość
Jagoda

Joli, w którym szpitalu w Krakowie rodziłaś?

Ania
Gość
Ania

Czy mogłaby Pani zdradzić ko kretnie o jakie placówki w Krakowie chodzi? 🙂

Edyta
Gość
Edyta

Czy można się dowiedzieć w którym szpitalu w Krakowie Pani rodziła?

Ola Jurkowska - Nasze Kluski
Gość
Ola Jurkowska - Nasze Kluski

Trochę zazdroszczę takich celebrowanych narodzin. U mnie niestety było raczej na odwal i bez większego przejmowania się mną czy dzieckiem. Ale i szpital państwowy. Pozdrawiam serdecznie

Edyta
Gość
Edyta

To ja mam trochę inne zdanie (ale chyba jestem wyjątkiem). Rodzilam w publicznym szpitalu w Warszawie (cc). Warunki były fatalne, bardzo doskwieralo mi to niemal przedmiotowe traktowanie kobiety ale… moim zdaniem to są tylko 4 dni. I nie są warte grubych tysięcy złotych które trzeba zapłacić w prywatnej klinice. Może po prostu dla mnie jest to zbyt znacząca kwota. Wolę te pieniądze wydać na coś innego dla siebie i dziecka.

VevoVe
Gość
VevoVe

Warte, warte! Jak Ci niedotlenia dziecko bo z lenistwa nie bedzie im sie chcialo cesarki zrobic na czas to dopiero jest tragedia a jest to nagminne. Nigdy w zyciu nie urodzilabym w panstwowym szpitalu, zeby do domu wrocic z warzywem na ręku.

Ania
Gość
Ania

Zazdroszczę ci środków że stać was było na taki poród prywatny. Z taką opieką. Szkoda, że nie wszystkie kobiety mogą sobie pozwolić na taki luksus. Ja wstępnie wybrałam już szpital i poród na NFZ, mam nadzieję że nie zawiedzie. Nie mam zbyt dużego wyboru – jestem bezrobotna.

Marlena
Gość
Marlena

Rodziłam w szpitalu w Pruszkowie przez cc, o którym zadecydowali lekarze, choć ja chciałam SN. Miałam świetną opiekę, super lekarzy i pomoc w nauce przy obsłudze dziecka i karmieniu. Mąż był że mną cały czas. Aż chciałam, żeby poszedł, abym mogła być sama z synem. Wspominam poród i czas po porodzie bardzo miło. Oddział był mały, kameralny, nowy i czysty. Był pokój z lodówką, mikrofalą, czajnikiem itp. A było to 7 lat temu.

Anna
Gość
Anna

W moim mieście nie ma prywatnej placówki medycznej, najbliższy medicover to 120 km, patrząc na to że poród był naturalny i dość szybki raczej małe szanse że bym dojechałaś na czas. Nie wyobrażałem sobie też czekania na poród w jakimkolwiek szpitalu bo po prostu ich nie znoszę, podobnie jak Pani, także strach przed porodem był ogromny. No i nie wiem czy byłoby mnie na to po prostu stać. Mimo to opiekę w publicznej placówce w której rodziłam wspominam dobrze. Co prawda warunki ciągle pamiętają PRL, nie wliczając plastikowych okien, łazienka na korytarzu i sala 2os,ale pomyślałam sobie że spędzę tam… Czytaj więcej »

W
Gość
W

We mnie też jest pragnienie by każda kobieta mogła pięknie i pozytywnie powitać swoje dziecko, w intymności i razem z ojcem dziecka. Dlatego wybrałam poród w domu, z położną, byłam u siebie, wspaniale i spokojnie. Troje dzieci – trzy przecudne dni. Oby było więcej takich historii, kiedy witamy dziecko świętując, mając wsparcie.

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Niestety z państwowymi placówkami to jest tak, że zależy na kogo się trafi. Ja dwa razy rodziłam w państwowym SN, pierwszy poród dlluuuuugggii ale wszystko robiono tak jak ze mną ustalano, o wszystko się mnie pytano o znieczulenie, o czopki, o masaż szyjki (małe rozwarcie), zachęcano do kapieli, do piłki, etc. Nawet żarty i rozmowy prywatne, dostałam tez gaz, gdyż bol był już nie do zniesienia. Decyzja o znieczuleniu podjęta wraz z mężem po kilkunastu godz, potem cały poród naprawdę troskliwie i nawet żartobliwie dla rozluznienia emocji i stresu. Opieka poporodowa różnie, ale jeżeli chodzi o karmienie piersią doradca laktacyjna… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Ja rodziłam dwa razy w państwowych szpitalach, pierwszy cc, drugi naturalny poród, nigdy nie zgodziłabym się na drugie cc tylko powodu strachu choć rozumiem decyzję tych mam, które to robią,właśnie z powodu zasłyszanych opowieści..Nie było wcale strasznie, wiadomo warunki są jakie są ale właśnie najważniejszy jest personel, Przyszłe mamy nie bójcie się rodzić ani przez cc ani naturalnie,sama cc jest lajtowa, gorzej z dochodzeniem do siebie,w moim przypadku i fizycznie i psychicznie.., a naturalnie może być na prawdę bez bólu,którego nie da sie znieść,( u mnie tylko ostatnie pół godziny) a jest to wyjątkowe doświadczenie i nie da sie z… Czytaj więcej »

Emilia
Gość
Emilia

Masz rację… Ból przeżyłam ale do tej pory mam traumę i przez to nie chcę drugiego dziecka… Ból nie do opisania, poród trwał 37h… Wolałabym mieć szyty brzuch niż mieć szwy w pochwie i przy tylku, w sumie kilkanaście sztuk. Nie mogłam usiąść normalnie prawie dwa miesiące. Nie wspomnę o kucaniu. Do toalety chodziłam spocona ze strachu czy blizna nie puści. Gdybym miała tyle kasy to bez wahania bym się zdecydowała na prywatny szpital i cc.

Kinga
Gość
Kinga

Będę rodzić w Medicaverze w sierpniu, po pierwszej wizycie tam już poczułam spokój, a strach przed porodem przepadł?

Ola
Gość
Ola

Pierwsze dziecko rodziłam w państwowym szpitalu. Podczas drugiej ciąży- wiedziałam, że wybiorę prywatną placówkę… Zdecydowałam się na szpital Medicover, nie żałuję. Uważam, że poród to ważne wydarzenie w życiu kobiety i wymaga to odpowiedniej opieki lekarskiej, przyjemnej atmosfery bez stresu, komfortu.. A niestety w państwowych szpitalach czasem o to ciężko… wiem z własnego doświadczenia.

Luiza
Gość
Luiza

Urodziłam moje pierwsze dziecko w Medicover w marcu 2016. Nie wyobrażam sobie abym teraz, oczekując drugiego dziecka, mogła wybrać inny szpital. Zwłaszcza, ze przeszłam przez poronienie w państwowym, bardzo polecanym, warszawskim szpitalu. Szkoda tylko, ze nie rozkładają płatności na raty?

Agata
Gość
Agata

chciałam Ci podziękować 🙂 gdyż Twoja opinia wpłynęła na moją decyzję, że też będę rodziła w szpitalu medicover. Poród co prawda jeszcze przede mną, ale aktualna opieka, badania, żadnych kolejek – juz to im się chwali 🙂

janka
Gość
janka

świetny opis, ja dopiero w ciąży jestem, ale też właśnie nad medicoverem myślę – teraz już jestem przekonana że się na niego zdecydujemy. Narodziny dziecka to naprawdę ważne wydarzenie w życiu rodziców 🙂 ja pierwsze urodziłam z problemami i teraz nie chcę ryzykować, że nikt mi nie pomoże.

Villemo
Gość
Villemo

Hej, bardzo Ci dziękuję za ten wpis, bo sprawił że poczułam się lepiej. Ja również, że względu na strach przed bólem, nieludzkim personelem i „przetrzymaniem dziecka w drodze” wybrałam prywatną klinikę, tylko w Białymstoku (jednak dużo niższe koszta + moje kuzynki rodziły właśnie tam). Miałam ten komfort, że moja rodzina tam mieszka, wiec po prostu przeprowadziłam się na ostatni tydzień do mamy. Ale… w zasadzie tylko mama wspiera mnie w poczuciu, że to dobry wybór. Mój mąż, choć powiedział ze wszystko będzie tak jak sobie zazycze, wiem ze nie jest zadowolony z tymczasowych przenosin. Przed teściową ukrywam fakt, że to… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

A jak jest z dostępnością miejsc? Jak w publicznych? Mogą nie przyjąć ze względu na brak sali? Jestem zdecydowana na prywatny poród, ale to jedno nie daje mi spokoju 🙂

Magdalena
Gość
Magdalena

Super wpis! Również rodziłam w szpitalu Medicover i też jestem zadowolona z tej placówki. Warunki są bardzo dobre, personel przemiły, nie było problemu by mój mąz towarzyszył mi niemal przez cały czas pobytu. Czuliśmy się naprawdę komfortowo, nie traktowano nas ja intruzów. Ostatnio czytałam, że w medicoverze będzie dostępna opcja porodu z położną Jeanette Kalyta- fajnie, że placówka stawia na profesjonalistów, nie spoczywa na laurach, tylko stara się wyjść naprzeciw oczekiwaniom pacjentów.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

To co napisałaś mogę w 90% (oprócz nocnego pobytu męża, czy oglądania filmu ) powiedzieć o szpitalu Inflancka w Warszawie: położne super, jedzenie wegetariańskie na życzenie przepyszne, sala poporodową piękna i nowoczesna, po mojej prośbie o dodatkową pomoc w przygotowaniu dziecka przyszła położna która spędziła z nami z godzinę pokazując różne pozycje, pomagając. Rodziłam tam dwa razy, pierwszy z polecenia koleżanek, drugi raz już wiedząc że to najlepszy wybór. Jedyne czego żałuję, to wyboru CC za drugim razem ( miałam wskazania, zabieg 2tyg przed porodem, ale decyzja należała ostatecznie do mnie). Powrót do formy w porównaniu z sn to był… Czytaj więcej »

Małgorzata
Gość
Małgorzata

*pomoc w przystawianiu dziecka

Paulina
Gość
Paulina

A ja rodziłam na Inflanckiej i przetrzymano mi dziecko. Teraz wydaję prawie 5 tys. miesiecznie na terapie, zeby go doprowadzic do normalnosci.
2 dziecko rodziłam na Żelaznej i mam mieszane uczucia, 3 będę rodzic w Medicover, bo koszty porodu w porównaniu do tego co wydaje na terapie to i tak kropla w morzu.

rAśka
Gość
rAśka

piękne wspomnienia, mam nadzieję że i moje będą takie! Nie chcę rodzić na nfz, koleżanka rodziła i potem okazało się, że na oddziale była sepsa i tyle nerwów że szok! W szpitalu medicover mam już wykupiony pakiet medyczny wiec chciałabym w ich szpitalu rodzić, do tego czasu spokojnie sobie odłożę pieniążki na jakiś super pakiet.

Lusia
Gość
Lusia

też mam same miłe wspomnienia z porodu w tym szpitalu 🙂 rodziłam tam 4 miesiące temu i naprawdę nie mogłam sobie wymarzyć lepszego miejsca do rodzenia. Świetny zespół, dobrze wyposażone sale, do tego komfortowe pokoje w których kobieta naprawdę odpoczywa 🙂

Monika
Gość
Monika

Cieszę się, że trafiłam na ten artykuł 🙂 termin mam na połowę lutego i poród już prawie ustawiony w Medicover. Ale mam wątpliwości czy będą mnie tam dobrze prowadzić przez poród naturalny czy sa zorientowani na cesarskie ciecie. Nie znam tez poloznych. Pierwszy porod mialam w szpitali na Solcu, ktory wspominam malabrycznie ale polozna na ktora trafilam byla genialna. Boje sie ze tutaj takiej nie spotkam wlasnie ze wzgledu na orientacje szpitala na cc …

Kasia
Gość
Kasia

Kaja, a który dokładnie miałaś wykupiony pakiet?

Roxy
Gość
Roxy

Również planuję poród w Medicover, mam pytanie – na kiedy ustalane jest tam planowe cięcie? Słyszałam, że zazwyczaj wykonują w Medicoverze kilka dni przed terminem. Biorą pod uwagę termin z OM czy z USG?

Sylwia
Gość
Sylwia

Super wspomnienia mam nadzieję, że ja również będę w przyszłości mogła się takim pochwalić. Przeczytałam ten tekst i jestem pod wrażeniem 🙂 w chwili obecnej jestem w 14 tygodniu ciąży także jeszcze daleka droga, ale już myślę, planuje i czytam. Czy możesz mi powiedzieć czy miałaś lekarza prowadzącego z Medicaver czy wystarczy książeczka ciąży od innego lekarza nie ma z tym problemu? czy można tam wejść z tzw ulicy i zapisać się na cesarkę bo nie wyobrażam sobie naturalnego porodu. Bez wskazań do cesarki czy mogę ją sobie po prostu po ludzku zażyczyć? i najważniejsze pytanie kiedy najlepiej trzeba się… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Właśnie rozmawiałam z doradcą z Medicover na temat cesarki bez wskazań medycznych i dowiedziałam się, że niestety nie ma możliwości wyboru cc bez przyczyn medycznych. Na ich nowej stronie internetowej również zniknął pakiet, który dopuszczał wybór cesarskiego cięcia i jest jedynie informacja o cesarce ze wskazań medycznych. Podobnie w treści umowy. Jestem przerażona. Macie może więcej informacji?

Kasia
Gość
Kasia

Można mieć CC bez wskazań medycznych, na tzw.życzenie, ale trzeba dopłacić do wybranego pakietu (np. poród z lekarzem) dodatkowo 1600 zł.Ja taką umowę podpisałam i będę miała cesarkę na życzenie. O ile wiem od początku kwietnia cennik się zmienił i ta dopłata jest teraz wyższa, ale wszystko się da załatwić, tylko niestety za dodatkową opłatą.

Kasia
Gość
Kasia

Nie jest prawdą, że w Medicover nie można mieć cesarki na życzenie. Ja taką będę właśnie miała. Trzeba tylko dogadać się z lekarzem podczas kwalifikcji do porodu, a następnie dopłacić do pakietu za wybór lekarza operatora. Być może oficjalnie nie ma takiej opcji, ale w praktyce wszystko da się załatwić, więc głowy do góry dziewczyny.

Basia
Gość
Basia

Hej Kasiu,
A czy mogłabyś podać nazwisko lekarza u którego byłaś na kwalifikacji do porodu w Medicover? W lipcu wybieram się na taką wizytę i szukam opinii w temacie do kogo się zapisać. Bardzo będę wdzięczna.

Marta
Gość
Marta

Ja też Kasiu prosiłabym o wskazówkę jakiego lekarza wybrać w medicoverze na poród CC ? Niedługo będę zapisywać się na tą pierwszą wizytę kwalifikacyjną do porodu i chciałabym wiedzieć, że idę do kogoś z wyboru, a nie przypadku.

Aga
Gość
Aga

A ja mam pytanie, jak było z kangurowaniem po porodzie przez cc w medicover. Położono Ci dziecko od razu na piersi czy kangurował dziecko Twój partner? Ja swój pierwszy poród mam Za sobą.Mimo wykupionej opieki medycznej zarówno w Enelmedzie jak i Luz Medzie prowadziłam ciążę prywatnie ( ponieważ trzykrotnie odmówiono mi prowadzenia ciąży ze względu na ilość pacjentek podobno już prowadzonych?!( pisze tu o luz medzie…A prywatna służba zdrowia…bez komentarza)Z racji przeżyć ż lekarzami skrzętnie wybierałam szpital i oczywiście wybór Padł na św Zofię, bo podobno najlepszy szpital, wszystkie te ochy i achy… dla mnie najważniejsze było to aby kangurowac… Czytaj więcej »

Basia
Gość
Basia

Świetny tekst! Zastanawiałam się nad rożnymi wersjami… ale dzięki Tobie, nie mam już wątpliwości :-), dziękuję!
Mam tylko jedno pytanie – a propos samej procedury CC. Jak szybko dochodzi isę do siebie? Słyszałam, że to mocno zależy od lekarza – jeśli jest dobry, to rekonwalescencja trwa krótko, ale jeśli nie – to można czuć się ogromnie obolałym przez dłuuuugo… Masz kogoś do polecenia?

Marlena
Gość
Marlena

Witam. Jestem w 6m ciazy I czytając ten tekst czułam jakbym czytała o sobie. Panicznie boję się porodu..mój lekarz nie zbyt chyba to rozumie…byłam na wizycie u psychiatry szukając wsparcia …Pan dr niewiele pomógł potraktował mnie od niechcenia wpisal oświadczenie o tokofobii i to wszystko. Tymczasem ja nie mam pojęcia jaki sposób rodzenia będzie lepszy. Tyle słyszy się rad id innych. Boję się bolu owszem jak każdy… Ale znam też siebie boję się że naturalnie nie dam rady z kolei cesarka też mnie przeraża. Też zastanawiałam się nad prywatną klinika…i sama już nie wiem….

Anita
Gość
Anita

Witam…ja już prawie podpisałam umowę z Medi.Przerazilo mnie jednak to,że kwota pomimo pakietu może dużo wzrosnąć np.w sytuacji zoltaczki fizjologicznej u dziecka.Czy Pani zamieściła się kwotowo w wybranym pakiecie?

Adriana
Gość
Adriana

A ja rodziłam (CC- niewspółmierność płodowa) w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, i nienarzekam na warunki, na podłe jedzenie, przedmiotowe traktowanie, nie jestem księżniczką, dla mnie liczyło się bezpieczeństwo i zdrowie dziecka ale największą traumą, której tam doświadczyłam to wręcz błaganie o mleczko dla córci bo pokarmu nie miałam. Ilekroć wchodziłam do pokoju położnych z prośbą o buteeczkę mleka, ZAWSZE słyszałam tę samą śpiewkę, od różnych położnych, które wręcz pretensjonalnie naskakiwały na mnie: a czemu Pani nie karmi, przystawiać dziecko, przystawiać, matka powinna karmić a nie przychodzić po butelki!!! Przystawiałam małą, ale zamiast dzieciątko nakarmić, piersi miałam poranione do krwii… cóż mogłam… Czytaj więcej »

Adriana
Gość
Adriana

Zapomniałam dodać że był to szpital w Elblągu.

Aneta
Gość
Aneta

Popieram decyzję ?

Natalia
Gość
Natalia

Ja rodziłam w łódzkim ,państwowym szpitalu. Tragedia….kilka godzin po cc zostawili mi dziecko na całą noc na łóżku obok mnie. Dziecko płakało , bo było głodne , a ja razem z nim.Mimo dzwonienia, wołania nikt z personelu nie pojawił się przez całą noc. Znieczulica i tyle. Długo nie mogłam dojść do siebie po wyjściu ze szpitala.

Lena
Gość
Lena

Super,u mnie to dopiero 4 tyg, ale ja też szukam odpowiedniego miejsca, żeby ten wyjątkowy dzień został zapamiętany jako coś cudownego a nie najgorszy horror w moim życiu. Moje 2 koleżanki miały takie traumy, że żadna z nich do dziś nie może się zdecydować na drugie dziecko, mimo że wcześniej deklarowały że, dwójka to takie minimum. Świetny artykuł, dobrze i przyjemni się czytało.

Ps. a wszystkim krytykom mówię: Niech każdy pilnuje i troszczy się o swoją macicę i dziecko, a ode mnie i mojego maleństwa -WARA !!!

Wiolcia
Gość
Wiolcia

Mam pytanie do koleżanek które rodziły w placówce prywatnej, jak szpital podchodzi do decyzji rodziców i nieszczepieniu dziecka? Nie chcemy z mężem szczepić dziecka po porodzie, chcemy mieć czas i pewność, że dziecko jest zdrowe do ewentualnego szczepienia.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

W temacie narodzin nie mam żadnego doświadczenia. Przeszukuje właśnie internet w poszukiwaniu wskazówek co gdzie jak ? Jestesmy na etapie w ktorym chcemy rozpocząć stronie sie o dziecko.. wiem że to pewnie zwariowane zaczynać szukac szpitala na poród jak sie jeszcze nie jest w ciąży No ale cóż … dlaczego tak? Chciałabym zeby przygotowaniem mnie do ciąży jak i jej prowadzeniem oraz późniejszym porodem zajmowała sie jedna osoba/placówka… Po opowieściach koleżanek rodzących różnych szpitalach i tych państwowych i prywatnych stanęłam w kropce co wybrać? Co w koncu jest lepsze? Czy trzeba płacić zeby godnie urodzić ? Zeby byc spokojna? Wiadomo… Czytaj więcej »

Barbara
Gość
Barbara

Witam gorąco wszystkie obecne Mamy i przyszłe Mamy, a może też Babcie. Cudownie czytać, że niektóre porody to same szczęśliwe chwile. Niestety nie wszystkie Mamy miały takie wspomnienia, jedną z nich jest moja córka, która rodziła swoje pierwsze dziecko w renomowanym szpitalu warszawskim. Poród trwał 74 godziny i myślałyśmy, że skończy się zgonem, albo Mamy albo jej synka. Chyba tylko determinacja i wola życia mojej córki i jej nienarodzonego syneczka pozwoliły uniknąć rodzinnej tragedii. Zarówno córka jak jej synek byli zmasakrowani po tym porodzie. Córka z popękana macicą, dziecko przyduszone, wyciągane vacuum i kleszczami, reanimowane…a wystarczyło spojrzeć empatycznie na rodzącą,… Czytaj więcej »

Judyta
Gość
Judyta

Przykro mi, ale tekst nosi wszelkie znamiona „krypciochy”. Urodziłam dwoje dzieci na NFZ. To z czym się tam spotkałam nie nic wspólnego ze standardem, który widzimy np. w gabinetach dentystycznych, ale też trzeba rozważyć wiele innych za i przeciw. Mówiąc otwarcie, są to m.in. ceny, które są niestety zbyt mocno wywindowane, w porównaniu do kwot za te same usługi w ramach NFZ. Gdyby to była nawet dwukrotność takiej kwoty, to zastanawiałabym się nad taką decyzją, bo przede wszystkim liczą się kompetencje personelu i możliwości szpitala, a nie to, czy farba na ścianach ma rok, czy pięć lat. Moim zdaniem czterokrotność… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Szpital Medicover ma II poziom referencyjności stąd nie bardzo rozumiem co oznacza Twoja uwaga o kompetencjach bo ewidentnie ten szpital je ma. I serio dziewczyny – jeśli was nie stać na taki poród to nie starajcie się na siłę zniechęcać inne kobiety i robić z nich damy, które patrzą na farbę na ścianach. Jeśli stać mnie na taką usługę, to mam z niej nie korzystać bo kobiety w gorszej sytuacji materialnej będą krzywo na mnie patrzeć? To jakiś absurd. Skoro ten szpital ma poziom referencyjności na poziomie wielu innych szpitali wojewódzkich, a przy okazji będziesz traktowana godnie, z szacunkiem, otrzymasz… Czytaj więcej »

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Czy mogłaś zadecydować że chcesz cesarkę? Czy to była decyzja lekarzy? I jakiego rzędu to jest koszt?

Monika
Gość
Monika

I żyli długo i szczęśliwie…przeważnie jest tak ze w tych prywatnych szpitalach pracuje nikt inny jak ci sami lekarze co w placowkach na NFZ. A jeśli nie wiesz o co chodzi to chodzi o pieniądze…. Mi poród odbierał lekarz który pracuje w prywatnym szpitalu i nie mialam zastrzeżeń. I powiem szcerze ze nie obdzierali mnie zgodności i szacunku. Poprostu robili swoje. Jeśli wszyscy lekarze na NFZ tak traktują pacjentki jak mnie to mogę sobie tylko wyobrazić co się dzieje w prywatnym szpitalu. Wchodzą w D….W bez mydła. Ale za darmo nie wchodzą. Bo poród u mnie w mieście w prywatnej… Czytaj więcej »