15 Maj

5 pytań o poród w prywatnym szpitalu

szpital medicover - najlepsze w Warszawie miejsce na poród

Na ponad 400 wpisów, które do tej pory pojawiły się na blogu, z całą pewnością ten o moich porodach jest jednym z najchętniej komentowanych. Praktycznie nie ma tygodnia, abym nie dostała wiadomości z pytaniami czy wątpliwościami. Piszą ciężarne dziewczyny, czasem ich siostry czy przyjaciółki. A nawet kobiety, które planują zajść w ciążę w dalekiej przyszłości, ale robią „rozpoznanie terenu”.

Zawsze, ale naprawdę zawsze odpowiadam na te pytania, nawet jeśli akurat jest późna noc. Albo blady świt. Dlaczego? Bo doskonale pamiętam, jak zagubiona czułam się w pierwszej ciąży z Leonem. Pamiętam, ile było we mnie niepewności, strachu. Jak nie wiedziałam, co robić. Z jednej strony – jaką niechęć po wcześniejszych doświadczeniach wzbudzała we mnie publiczna służba zdrowia. A z drugiej miała w sobie obawę przed nieznanym – porodem w prywatnym szpitalu.

Postanowiłam spisać 5 pytań, które pojawiają się najczęściej. Nie tylko po to, aby ułatwić się sobie życie i zamiast pisać wciąż od nowa to samo, podsyłać linka. Głównie dla tych z Was, które szukają miejsca do porodu, a mają opory przed pisaniem wiadomości prywatnych czy komentarzy.

 

  1. Czy to bezpieczne?

To pytanie w Waszych wiadomościach pojawia się najczęściej. Wcale mnie to nie dziwi, bo swego czasu i mnie spędzało to sen z powiek. Ja też nasłuchałam się tych bzdur, że „wywożą matkę i dziecko”, „że to nie jest prawdziwy szpital”. To takie miejskie legendy, rozsiewane chyba przez „sympatyków” 😛 Szpital Medicover to jedna z bezpieczniejszych placówek porodowych w naszym kraju, spełniająca kryteria II stopnia referencyjności. Dysponują Odziałem Intensywnej Terapii Noworodków. Profesjonalną (i czułą!) opiekę wspaniałej neonatolog – dr Balickiej i jej zespołu do dziś wspominam z łezką w oku.

Prawdę powiedziawszy – szpital to nie miejsce, szpital tworzą ludzie, którzy w nim pracują. Bez wątpienia profesjonaliści wielkiej klasy. Podczas kontrolnych badań KTG (które wykonywane są co tydzień od 36. tygodnia ciąży) i dwóch porodów, poznałam pracujących tam zarówno ginekologów, jak i położne, pielęgniarki, fizjoterapeutów. Nigdy do nikogo nie miałam zastrzeżeń (a strachuś ze mnie okropny i potrafię się przyczepić, zresztą same wiecie :P).

Dodatkowo przez cały czas nad moim bezpieczeństwem czuwał też Tomek. Fakt, że mógł być ze mną zarówno na sali operacyjnej podczas cesarskiego cięcia, jak i przez cały pobyt w szpitalu, był dla mnie bardzo ważny. Z tkliwością wspominam chwile, kiedy emocje już trochę opadły, a my w jednym łóżku, tuliliśmy się do siebie i naszego noworodaska. To była czysta magia. Wspomnienia, które zostaną już na zawsze. I więź, która zaczęła się między nami tworzyć nie po powrocie do domu, ale tam – w cichym i bezpiecznym pokoju w Wilanowie.

 

  1. Czy tam można rodzić naturalnie?

Oczywiście, że tak. Gdy podpisywałam umowę, byłam pewna, że Leon pojawi się na świecie właśnie w sposób naturalny. Później sprawy się medycznie skomplikowały i koniec końców miałam zaplanowaną cesarkę. Jednak tego samego dnia trwały dwa porody siłami natury.

Rodząc naturalnie, możecie liczyć na opiekę położnej i lekarza ginekologa. Miałam przyjemność poznać większość z pracujących tam na oddziale położnych – każda z nich to serdeczna, zaangażowana kobieta. Tak czytam teraz i widzę, że mój opis brzmi idyllicznie. Nic nie poradzę, wspomnienia mam piękne. I niezależnie jak głęboko szukam w pamięci, nie znajduję absolutnie nic, do czego mogłabym się przyczepić.

 

  1. Ile to kosztuje?

Wszystkie informacje o cenach i dostępnych pakietach porodowych w szpitalu Medicover znajdziecie TUTAJ. Ze swojej perspektywy napiszę tak: początkowo kwota wydawała mi się całkiem spora. Jednak comiesięczne odkładanie kilku groszy, pozwoliło trochę zmniejszyć jednorazowy wydatek. Poza tym, jak zrobiłam kalkulację wydatków, jakie czekałyby mnie w państwowym szpitalu (gdzie płaci się nawet za ubranie ochronne dla partnera), nie mówiąc o opiece położnej (oczywiście można nie zapłacić, ale… wówczas można np. leżeć wiele godzin rodząc w samotności, jak moja znajoma). Do tego dodałam koszt jedno- lub dwuosobowego pokoju, ewentualnego znieczulenia (jeśli miałabym szczęście i znalazłby się akurat anestezjolog, a przekonania położnej nie zabroniłyby mi z tej opcji skorzystać…). Nagle okazało się, że poród, który miał być w swoim założeniu „darmowy”, wcale taki tani nie jest…

W Szpitalu Medicover wszystko jest w cenie, nawet pieluszki i chusteczki higieniczne czekają przygotowane na młodego człowieka. Tak naprawdę jednak oprócz bezpieczeństwa i komfortu, oni oferują znacznie więcej: przepiękne wspomnienia.

 

  1. Czy warto?

Warto, warto, po milionkroć warto! Kiedy koleżanki rodzące mniej więcej w tym samym czasie w szpitalach państwowych w Warszawie opowiadały o swoich doświadczeniach – chciało mi się płakać. To nie jest tak, że zawsze jest źle. Najgorsze jest to, że nie ma żadnej reguły – czy przyjmą Cię, czy odeślą, będziesz leżeć w sali, czy na korytarzu? Ktoś potraktuje Cię z góry, a może będzie miły? Moim zdaniem jest to absolutnie niedopuszczalne! Narodziny dziecka to wyjątkowa, niezwykła chwila. I nikt nie ma prawa zepsuć jej swoją arogancją, złośliwością czy niekompetencją.

Warto zrezygnować z kilku gadżetów w wyprawce, kupić tańszy wózek czy odpuścić jeden wakacyjny wyjazd. A zaoszczędzone środki przeznaczyć na to, co jest naprawdę istotne.

 

  1. Gdzie można się dowiedzieć czegoś więcej?

Wszelkie niezbędne informacje znajdziecie na stronie szpitala – TUTAJ. Jednak prawda jest taka, że takich decyzji nie opiera się o wiadomości wyczytane w Internecie, one są dobre jedynie na początek. Dla mnie kluczowe było spotkanie – każdy może się niezobowiązująco umówić z doradcą. Podczas takiej wizyty obejrzeć oddział położniczy i uzyskać odpowiedzi na wszelkie, nurtujące pytania, a także porozmawiać z położną.

A na koniec gorąca informacja o promocji: kobiety, które w maju zdecydują się podpisać umowę na poród w szpitalu Medicover, otrzymają w prezencie sesję zdjęciową. Do wyboru: ciążową lub noworodkową. Poniżej przykładowe zdjęcia fotografa, który będzie ją realizował:

.

Moje oba porody bez wątpienia były jednymi z najpiękniejszych dni w moim życiu. Był ból, jasne. Jednak gdy wracam myślami do 14 lutego 2012 i 4 września 2015, przede wszystkim staje mi przed oczami radość, ciepło, serdeczność. Był to czas wypełniony troskliwą opieką sprawowaną przez cudownych ludzi.

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzie: jeśli będę mieć kiedykolwiek Trzecie dziecko, na pewno przyjdzie na świat w Szpitalu Medicover. Lepszej rekomendacji być nie może.

A moją „Piękną opowieść porodową” możesz przeczytać TUTAJ.

Wpis powstał we współpracy z Wielospecjalistycznym Szpitalem Medicover.

 

– mama Leona i Mili, psycholożka, fotografka, instruktorka nurkowania. Zakochana w życiu i ludziach.

Bardzo miło mi Cię tutaj widzieć. Jeśli spodobało Ci się to, co tu znalazłaś, zostańmy w kontakcie:

– udostępnij ten wpis

– polub Moi Mili FB

– obserwuj Moi Mili Instagram

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "5 pytań o poród w prywatnym szpitalu"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Villemo
Gość
Właśnie takich wpisów szukałam kiedy sama byłam w ciąży 🙂 Dlatego podzielę się tu moją historią. Mieszkam w Warszawie, mam rodziców w Białymstoku. Bałam się porodu do szaleństwa, nie pomagały terapie, spotkania z położnymi i lekarzami. Oceniajcie jak chcecie, ale zdecydowałam się na planowane CC w klinice ginekologicznej Tomaszewskiego na ulicy parkowej, choć byłam umówiona, że jeśli akcja zacznie się sama wcześniej to jest tam dla mnie łóżko i mogę rodzić sn, jeśli nagle zmienię zdanie. Sama klinika jest w ładnym, zabytkowym budynku, niemniej jest świetnie wyposażona i przeprowadza bardzo szczegółowy wywiad przed podpisaniem umowy. To co Was pewnie interesuje,… Czytaj więcej »
Agata
Gość

Nie zgodzę się z punktem trzecim. Rodziłam w państwowym szpitalu, bez wykupionej położnej, nie słyszałam o płaceniu za jakiekolwiek znieczulenie, ubranie partnera itp. Nie wydałam w szpitalu ani złotówki, wszyscy byli do rany przyłóż, zarówno młode jak i starsze położne. W trakcie porodu położna była ze mną większość czasu. Oczywiście kursowała między jeszcze jedną salą porodową, ale dłuższej przerwy niż 10 min bez niej nie miałam. Uważam, że było bardzo dobrze i będę bronić państwowych szpitali, bo taka prawda, że ci lekarze i pielęgniarki z prywatnych pracują w tych państwowych, a sama Pani powiedziała, że szpital tworzą ludzie 😉

Joanna
Gość

Super tekst,ja urodziłam swoje dzieci w zwykłym szpitalu w Krakowie.Też mam super wspomnienia bo,tak jak piszesz szpital tworzą ludzie.Nie musieliśmy za nic płacić…sale dwuosobowe są w standardzie,znieczulenie było dostępne,nikt nie kazał płacić za odzież dla partnera ani za nic innego.Polozne były dostępne i miłe.Mysle że o państwowych placówkach też krążą mity…tak jak i o prywatnych.

Kasia
Gość

Podpisuje się pod artykułem 🙂 . Rodziłam w Medicoverze 3 razy, wcześniej 2 razy w szpitalu państwowym. I komfort i opieka są na najwyższym poziomie. A dr Balicka jest cudowna – pamięta nawet imiona naszych dzieci. Dla mnie też istotne było to że starszaki mogły odwiedzić mnie i malucha w szpitalu.

Stokrotka
Gość

Artykuł jest bardzo tendencyjny. W ciazy bylam pod opieka medicover, ale rodzilam w publicznym szpitalu. Ktg od 36 tyg? Sciema, ja nie mialam zadnego. Nie placilam tez poloznej, a nie czulam sie samotna, co chwile ktos zagladal, a partner byl caly czas ze mna. Powinno byc wprost wskazane, ze to artykul sponsorowany 😉

Kava
Gość

Ja tak jak Villemo urodziłam 2 dzieci w Białymstoku. W prywarmtnej klinice Arciszewscy.
Wspomnienia mam również piękne.
I podpisze się całą sobą pod słowami że WARTO!!!