
Książki są trochę jak ludzie. Gdy kogoś spotykasz, często już po pierwszej chwili czujesz czy się polubicie i czy będzie Wam po drodze. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, także tę do literatury. “Kocyk” zdobył moje serce od pierwszego czytania, pierwszego dotyku i pierwszych chwil, kiedy wtulały się we mnie zasłuchane dzieci.
Kiedy Wydawnictwo Kropka poprosiło mnie o objęcie patronatu nad “Kocykiem”, rozpierała mnie radość i duma. Szczególnie, że drugim patronem jest wspaniałe Muzeum POLIN – znaleźć się w takim towarzystwie to prawdziwy zaszczyt.
Z tym większą radością przygotowałam recenzję :)
O czym jest “Kocyk” – książka niezwykła?
To niezwykła, czuła historia o dzieciństwie, o prawdziwej bliskości i miłości w rodzinie. Opowieść wywodzi się z tradycji żydowskiej, jest prosta i ujmuje za serce zarówno dzieci, jak i dorosłych. Za każdym razem, gdy czytam ją Leonowi i Mili i zbliżamy się do końca, dziwnie szklą mi się oczy i głos się łamie. A przecież w tej historii jest samo życie, pokazane z delikatnością i spięte klamrą.


Opowieść zaczyna się tak:

Przepiękne, nieoczywiste ilustracje dodają uroku opowieści o dorastaniu i przemijaniu… rzeczy. Bo tylko one przemijają, a miłość i dobre historie trwają przecież w nas. Dla mnie “Kocyk” jest swoistym antidotum na kulturę nadmiaru, w której wszyscy żyjemy. I której tak trudno nam się w biegu codzienności przeciwstawić. Rzeczy materialne przemijają, warto sobie o tym od czasu do czasu przypomnieć. Ale to nie jest smutna wiadomość. Bo z drugiej strony, mamy szansę uświadomić sobie, co jest stałe i co może, jeśli tylko na to pozwolimy, trwać wiecznie.


QUUT - gra - latający dysk
BS Toys - mega klocki kartonowe 



Chętnie wezmę udział w konkursie.
U nas często tak właśnie jest: kocyk, książka, czułość…
Korzysta nie tylko dziecko, wszyscy uwielbiamy te chwile. Nasz azyl po skrzydłami taty ?
Chętnie przygarniemy “Kocyk” i poznamy kolejna historię pełną miłości.