20 Wrz

Milowy rok, milowy krok…

Mila. Mileńka. Miluta. Luta. Lucy. Lucyna. Halina. Pampacyna. Gurton Gurtoński. Milka. Mileństwo. Lutylde. Pisia. Śfira. Ludzika. Calineczka. Lalka. Laleczka.

kaja-i-bb-19

Dziewczynka stu imion. Nasza córka. Roczniak.

WOW.

Okrągła data to dobry czas na podsumowanie. Jaki był ten rok? Jaka jest dziś Mila?

Trudno jest uciec od porównywania dzieci, szczególnie jeśli wcześniej nie miało się zbyt wiele z nimi do czynienia. Leon był moim pierwszym spotkaniem z małym dzieckiem, Mila w zasadzie drugim. Dlatego zdaję sobie sprawę, że patrzę na nią przez pryzmat pierwszych miesięcy z nim. Nawet jeśli chcę tego uniknąć.

Mila jest z pewnością najbardziej roześmianą istotą, jaką znam. Uśmiechnęła się w pierwszej dobie życia i… tak już w zasadzie zostało. Śmiała i śmieje się często, dużo, głośno i pięknie. Jest taka delikatna, zwiewna i wrażliwa – mogłabym na nią patrzeć bez końca. Uśmiechać przestaje się w zasadzie tylko wtedy gdy wrzeszczy w niebogłosy, a to dzieje się zazwyczaj gdy schodzi z moich rąk.

Także teges. Przynajmniej mam wypracowane bicepsy, prawda?

Ma piękne blond loki (ja też nie wiem, co stało się z jej ciemnymi włoskami, z którymi się urodziła).Podstawą jej żywienia dalej jest oczywiście ukochana pierś (czasem myślę, że nawet podstawą egzystencji w ogóle), ale jest bardzo otwarta na nowe smaki. Zatrważająco mięsożerna, nie pogardzi owocem. Do szóstego miesiąca piła wyłącznie mleko, później BLW. Po odkryciu tej metody z Leonem, nie wyobrażam sobie bez niej życia. Próbowanie, gryzienie, kosztowanie, lizanie, cmokanie, rozmazywanie, rozcieranie, a nawet wyrzucanie jedzenia dalej jej tyle radość i stymulacji, że nie mogłabym jej tego odebrać. Od pierwszego razu nauczyła się pić ze słomki (miała 11 miesięcy). Od niedawna ma tylko jedną drzemkę w ciągu dnia, za to przyzwoicie długą (godzina, czasem półtorej), w odróżnienia od Leona, który przestał spać w dzień przed ukończeniem roku i nic nie było w stanie go do tego skłonić (nawet rady „dobrych dusz”, których dostałam na pęczki). Cieszę się, że śpi, bo dzięki temu mam szansę, często jedyną, napisać coś na bloga.

Uwielbia się kąpać, czeka przed wanną i jest gotowa jako pierwsza. Lubi nasze zajęcia na basenie (cieszę się, że za chwilę znów się zaczynają, po wakacyjnej przerwie). Wszędzie jest jej pełno, trudno uwierzyć, ale opanowała trudną sztukę biegania na czworaka(!).

Mówi jedno słowo, ale za to najpiękniejsze! Pierwsze ‚MAMA’ powiedziała w moje urodziny, co zapamiętam na zawsze i co było prezentem niemożliwym do przebicia (zabrałam dzieciaki i mamę na urodzinowe sushi i w momencie gdy zaparkowałam i otworzyłam tylne drzwi, aby ją wyjąć z fotelika, po prostu spojrzała mi w oczy i z uśmiechem powiedziała: „ma-maa”; poczułam się najlepiej na świecie).

Próbuje dopasowywać do siebie klocki Duplo, w smaku woli, o zgrozo, Lego. Szczęśliwie rozumie, co znaczy „wypluj” (rozumie oczywiście nie znaczy, że to robi, tak?). Niczym czujnik wynajduje paproszki i różne małe świństewka i pakuje je sobie do buzi. Lubi wejść na naszą fontannę lub sponiewierać się w błocie i piachu. Jej namiętnością jest kizianie po brzuszku i czesanie włosków – nieruchomieje wtedy, delikatnie przymyka oczy i widać, że jest jej błogo.

Roczna Mila ma 74 cm wzrostu, waży pewnie trochę ponad 8 kg (niedługo szczepienia, więc się dokładnie zważymy). Ma 5 zębów (wszystkie jedynki i górną lewą dwójkę). Dwa dni po urodzinach zaczęła samodzielnie chodzić. Rozwija się w tempie podobnym do Leona, ale widzę jak wielką on jest dla niej stymulacją, jak stara się za nim nadążyć, jaka jest zapatrzona. Śmieje się w głos jak go widzi, czasem wręcz aż się do niego wyrywa. Najbardziej lubi jego zabawki i jak on podaje jej jedzonko do rączki. Jej miłość do Leona jest ogromna i bardzo widoczna.

Najlepszy widok na świecie? Leon, który podchodzi do Mili i ją przytula, całując w główkę. Stoję wtedy tuż obok, ocieram łzy wzruszenia i myślę: „Cholera, stworzyliśmy miłość…”.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o