06 Lut

Szóste WYDOBYCINY mojego Syna

wydobycinyWydawało mi się, że temat był już przemaglowany na wszystkie strony i dawno temu został wyczerpany. Jednak wciąż wraca w mediach, tych tradycyjnych i tych internetowych. Jak bumerang, a może raczej niczym uporczywy ból zęba (lub czego innego…). I ja na to jego powracanie chętnie bym machnęła ręką, ale jak zwykle zadecydował przypadek. A właściwie dwa.

Króciutko, gwoli wyjaśnienia: kobiety atakują się wzajemnie, próbując dowieść, który rodzaj porodu jest „lepszy” i „bardziej prawdziwy”. Niektóre posuwają się nawet do obrażania kobiet, które urodziły przez cesarskie cięcie, zakazując im nazywania się matkami, bo „nie wiedzą co to ból, skurcze i parcie”. Generalnie mam to… no, tam właśnie, gdzie się domyślasz. Natomiast ostatnio po raz kolejny natknęłam się na te rewelacje gdzieś w sieci. I trochę mnie ruszyło. Bo tak:

Po pierwsze – za kilka dni Leon skończy 6 lat. Wzruszenie miesza się z nostalgią, podziw i duma poprzetykane są tęsknotą za moim słodkim blond bobaskiem. Jestem pewna, że to znasz, wszystkie to znamy – zakochane Mamy, które widzą upływ czasu. Wracam myślami do naszych pierwszych wspólnych godzin i dni. Co roku, na początku lutego moje uszy są bardziej wrażliwe na wszystko, co okołoporodowe. Bo był kiedyś taki luty w moim życiu, kiedy żyłam tylko tym…

Drugim powodem są wiadomości, które czasem od Was dostaję. Pisane przez smutne kobiety, dziewczyny pełne żalu, wyrzutów sumienia i niepewne tego, czy mogą nazwać się matką, bo urodziły przez cesarskie cięcie. Zdarza się, że czytam je z oczami pełnymi łez, bo najbardziej na świecie chciałabym po prostu przytulić autorkę.

Miałam dużo szczęścia – mogłam liczyć na dobry poród, czułą opiekę męża i najbliższych. Na pełne ich wsparcie i zrozumienie w kluczowych dla mojego kiełkującego macierzyństwa chwilach. Jednak te pierwsze momenty pełne są niewiary w siebie, napędzanej dodatkowo szalejącymi hormonami. Jesteśmy wtedy bardziej niż zwykle wrażliwe, podatne na zranienie. Przerażające jest to, z jaką lekkością kobiety dowodzą „w internetach” swojej wyższości nad innymi, choćby powód był tak urojony jak rodzaj porodu.

Dlatego – to moja sprawa. Moje dziecko, mój brzuch, moje krocze. Nie mam zamiaru nikomu się tłumaczyć. Obelgi pod adresem kobiet rodzących przez cesarskie cięcie uważam za tak głupie, że aż absurdalne. Jednak mam świadomość, że nie po wszystkich one spływają. Że są kobiety, mamy, którym takie słowa zatruwają myśli i życie.

Dbajmy o siebie. O siebie nawzajem też. Bądźmy dla siebie wsparciem. Jedyny sposób, aby zmienić świat, to dorzucić do niego swoje dobre trzy grosze. Pomyślałam, że urodziny mojego wydobytego syna to świetna okazja, aby wykrzyczeć światu, że nie czuję się gorsza. Jestem dumną, że zostałam MAMĄ. I tylko to się liczy.

Od dziś każda z nas – matek wydobytych dzieci – to #cesarkowakrólowa!

– mama Leona i Mili, psycholożka, fotografka, instruktorka nurkowania. Zakochana w życiu i ludziach.

Bardzo miło mi Cię tutaj widzieć. Jeśli spodobało Ci się to, co tu znalazłaś, zostańmy w kontakcie:

– udostępnij ten wpis

– polub Moi Mili FB

– obserwuj Moi Mili Instagram

40
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
16 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
27 Comment authors
EwelinaAgaOleńkaEmiliaUla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek

Mam dwie przegenialne córki, lat 14 i 7, obie z cesarskiego cięcia. Pierwsze wymuszone przez brak akcji porodowej przez naście godzin po odejściu wód, mimo trzech grubych kroplówek z oksytocyną – okazało się, że pępowina była owinięta (na szczęście nie zacisnięta) wokół szyi, więc mądre bobo nie schodziło niżej. Druga „planowa” ze względów zdrowotnych. Z efektów obu jesteśmy zachwyceni, bo dały nam zdrowe dziewczyny. Jako ojciec i mąż z całą stanowczością stwierdzam, że resztę chorych ideologii mamy bardzo głęboko w poważaniu, czego i Twoim czytelniczkom życzę. Liczy się jedynie dobro mamy i dziecka. Jak mawia klasyk: „… and nothing else… Czytaj więcej »

Kamilla
Gość
Kamilla

Nigdy nie miało znaczenia dla mnie w historiach o porodach, które słyszałam jak dziecko przyszło na świat. Liczył się tylko stan maleństwa…Dlatego moja głowa nie pojmuję w czym problem?? Każdy poród jest piękny!!! Każdy!

Milena
Gość
Milena

A mi po prostu żal zakompleksionych kobiet, które rodzac siłami natury myślą, że już są wspaniałymi matkami. A to dopiero początek macierzyństwa…

Kasia
Gość
Kasia

Urodziłam przez cc bo musialam, bo moj syn sie nie obrocil, bo nie zdążył jak w 36tc zaczelo mu spadać tetno i trzeba bylo „wydobywac” to moje maleństwo 2-kilogramowe. Teraz moglabym sie zapytac mamy rodzącej naturalnie czy ona wie co to strach kiedy słyszysz „zagrażająca zamartwica plodu” ja nie mialam wyjscia tu wazniejszy byl czas niz moje przekonania ze chce rodzić naturalnie „bo to przeciez lepsze dla dziecka” siebie nazywam cesarzowa – urodzilam cesarza 😉 Tak – urodzilam 😉

Musiando
Gość
Musiando

Zgadzam się,kto nie przeżył strachu o życie i zdrowie swojego dziecka przy porodzie,nigdy tego nie zrozumie. A co mają powiedzieć Mamy, którym nie dane było przeżyć stanu błogosławionego,ale musiały zmierzyć się z decyzją o adopcji?Czy w mniemaniu „życzliwych” nie są mamami w ogóle? Co za absurdy…

Oleńka
Gość
Oleńka

Az sie popłakałam czytając Pani komentarz…pieknie napisane…u mnie „wydobyli” synka w 35 tc…pomimo staran moich,położnych i lekarza żeby maleństwo urodziło sie naturalnie usłyszałam ze zanikło tętno dziecka i natychmiast na stół operacyjny…to co sie działo później to koszmar i pamietam jak krzyczałam żeby go ratowali…i tak jak Pani napisała żadna z Pań którym było dane urodzić siłami natury nie ma pojęcia co musiały przejść matki którym nie dany był wybór i każda sekunda była walką o życie dzieciątka. I też jestem cesarzową która wydała na świat 2kilogramowego cesarza 2lata temu 🤗🤗🤗🤗😉😉😉

Justyna
Gość
Justyna

Mnie osobiście włos się jeży na głowie jak słyszę tego typu dyskusje. Z całym szacunkiem ale gro tych głosów pochodzi z frakcji matek eko wariatek co to jakby mogły to dzieci rodzilyby w kucki na leśnej polanie przy zachodzie słońca. No masakra, co to kogo obchodzi czy ktoś miał CC czy mordował się 3 doby naturalnie. Poród owszem jest przeżyciem dla kobiety, ale bez przesady żeby się tak nad tym rozczulać i licytować kogo bardziej bolało. Ja osobiście doświadczyłam obydwu sposobów na poród. Pierwszy syn sn a drugi przez CC. Jak ostatnio zobaczyłam że nawet w sniadaniowce się nad tym… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Mama dwójki dzieci, pierwsze cesarka (zrządzenie losu), drugie naturalny poród…obydwoje wspaniali i idealni (to chyba oczywiste ☺️). Po jednym i po drugim porodzie moja rola w tym całym przedstawieniu jest identyczna, tylko obiekt westchnień inny ☺️ a co do porodu to szczerze… po cesarce byłam bardziej
wymęczona i dłużej dochodziłam do siebie, więc opieka nad brzdącem była utrudniona, ale czego się nie robi dla tych pulchnych różowych bobasków. A wszystkie ciotki ‚dobre rady’ niech się zajmą kroczem!

Asia
Gość
Asia

Oczywście wszystkie ciotki ‚dobre rady’ mają się zająć WŁASNYM kroczem 🙂

Magda
Gość
Magda

To jest trochę tak ja z karmieniem piersią i karmieniem mlekiem modyfikowanym. Ja z różnych przyczyn musiałam przestać karmić córkę piersią i od razu czułam się napiętnowana. Czułam się gorzej przez mało przyjemne komentarze. Teraz już mam to gdzieś. Najważniejsze że moja córeczka jest zdrowa i dobrze się rozwija. Ja osobiście rodziłam siłami natury i nie czuję się z tym jakoś lepiej… Córka ważyla 4640 gram, więc generalnie lepiej by było gdyby zrobiono mi cesarkę. Sześć tygodni wracałam do względnej normy, miałam dwa zabiegi po porodzie, córka złamany obojczyk… Nic fajnego. Pozdrawiam wszystkie mamy 🙂

Barbara
Gość
Barbara

Ha, to u mnie są wciśnięciny, bo rodziłam naturalnie, ale też pewnie do dupy matką jestem bo sama nie dałam rady wypchnąć swoich trzech synów. Nic się wszystkie cudowne mamy co URODZIŁY przez cięcie nie martwcie. Jedna jest najważniejsza prawda o carskiej cięciu. BRZUCH SIĘ ZAGOI, A CO PIPKA CAŁA TO CAŁA.I w nosie miejcie te durne babska co was krytykują za sposób w jaki urodziłyście.

Magda
Gość
Magda

Sama prawda. Ja sama po pierwszej cesarce otarłam się o depresję. Nie dopuszczałam do siebie myśli o CC. Pomimo, że była to kwestia zdrowia i życia długo nie mogłam zaakceptować faktu, że nie dane mi było urodzić naturalnie. Nie umiałam nawet powiedzieć, że „urodziłam” córkę. Zawsze używałam obejść typu „jak ją wyjęli”. Dlatego jak dziś słyszę o „wydobycinach” itp. cholera mnie bierze. Nie wiem co by było, gdyby nie wsparcie najbliższych.
Miesiąc temu przyszedł na świat mój syn, też z konieczności przez CC. Ale teraz jestem z siebie dumna. Nieważne jaki poród, ważne że w końcu jest się razem

ola
Gość
ola

Owszem poród był naturalny,z naciskiem lekarzy na naturalny efekt- zamartwica, 5pkt.
później przez 6mc walka o zdrowie dziecka,ciężka rehabilitacja. Jak dla mnie poród sn to trauma i strach do końca życia. Minął już prawie rok, a ja nadal mam przed oczami sine jak węgierka dziecko, walka o życie i długie minuty czekania na pierwszy krzyk.

Natalia
Gość
Natalia

Ja wydobyciny będę mieć za tydzień😊 Znaczy się,mojego wymarzonego i wyczekanego synka zobaczę. I o to zobaczenie mi się rozbija, bo nie zaryzykuje porodu sn bo istnieje duże ryzyko odlejenia siatkówki. U mnie głównym „krytykatorem” jest moja własna rodzona matka 🙁 Soryy ale od teściowej mam więcej wsparcia ( i to takiego bez narzucania) niż od mojej matki. Za każdym razem jak się spotykamy, a dzieje się to nie bez powodu żadko, słyszę przytyki że jestem gruba, no sorry jestem w 9 mies. Ciąży a dalej bez oporu wcisnę na tyłek spodnie sprzed ciąży tylko ich nie zapnę. Imię które… Czytaj więcej »

karolina
Gość
karolina

Dokładnie tak a nasze dzieci to w końcu cesarskie dzieciaczki🤗🤗🤗🤗

Małgonia
Gość
Małgonia

No są wyjątki. Tak jak przykładowo ja. Mój pierwszy poród trwał 22 godziny. To było ponad 20h skurczy, bólu krzyżowych,6 razy badanie ręką w trakcie skurczu, lewatywa, 3x masaż szyjki, oksytocyna 2x. Myślałam że cały mi wyjdą z bólu. Doszłam do skurczów na 80% z rozdarcie na 2 cm. I ostatecznie zrobiono mi cesarke bo już trafiłam przytomność. Więc z całą pewnością wiem jak wygląda poród SN. 30 godzin nie jadłam i nie piłam więc pewnie byłam już odwodniona. Czasem cesarka jest koniecznością. Uważam się za 100% mamę.

Magdalena
Gość
Magdalena

A najgorsze są brednie lekarzy pt. „rodzimy sn, cesarkę zawsze można zrobić „.No niestety nie zawsze można zdążyć! Mi leżącej na porodówce, lekarz zchodzacy z znocnego dyżuru rzucił od drzwi „rodzić? Jakie rodzić jak tu się nic nie dzieje…”(od 24h pod ciągłym ktg ze względu na duże spadki tętna u Syna).Po czym na dyżur przychodzi Ordynator (do dzisiaj Bogu za Niego dziekuje!) i podejmuje decyzję o NATYCHMIASTOWEJ CESARCE!A gdyby na dyżur przyszedł ten poprzedni „doktor”?Pewnie by się bawił w cesarkę zawsze można zrobić…tylko że u mnie po otwarciu już nie było wód plodowych!Więc niech te osoby które tsk negują CC… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jestem świeżo po. Moja druga córka ma 11 dni. Pierwsza trzy lata temu urodziła się przez CC bo była ułożona pośladkowo. Kiedyś siostra rzuciła do mnie tekstem: no wiesz, ale Ty nie rodziłaś naturalnie to nie wiesz… puściłam to mimo uszu. Teraz chciałam rodzić naturalnie, bo źle wspominam dochodzenie do siebie po CC. Rodziłam 26 godzin. Doszłam tylko do 5 cm rozwarcia. Ból potworny. Główka małej zatrzymała się na bliźnie. Lekarz namawiał na CC ja się uparłam. W końcu pękła mi macica. Natychmiast trafiłam na stół. Ratowali mnie i córkę. Na szczęście zdążyli. Trochę miałam żal że się nie udało… Czytaj więcej »

Weronika
Gość
Weronika

Witam. 8 lat temu urodzilam córkę. Poród naturalny. Nie wiedzialam ze w środowisku kobiet to jest nieraz tak istotny temat. Nigdy w rozmowach miedzy matkami nie mialo dla mnie znaczenia jak ktora rodzila, nastepie czy i ile karmila piersią (ja np karmilam bo MOGLAM 2 lata i jescze by to moglo trwac i trwac ale ja juz bylam zabardzo zmęczona ta sytuacja). Nieważne jak, nawet jakby tyłem wyszło, to najwazniejsze ze porod zakonczyl sie szczesliwie i dziecko jest zdrowe. Dodam np ze mnie dostaje sie w środowisku za to ze mam tylko jedno dziecko. Ogolnie drogie mamy jesli same sie… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

A ja myślę że to bez znaczenia czy wydobyciny, czy wyciśnięciny czy może adopcja. Mamą stajemy się sercem i stanem umysłu a nie tym jak dziecko przychodzi na świat czy staje się naszym dzieckiem. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy żeby kogoś oceniać w tych tematach. Kobiety powinny się wspierać w macierzyństwie, być punktem odniesienia, przyjaciółkami a nie hejterkami co to całą wiedzę o macierzyństwie posiadły. Kochane Mamy – proszę proszę proszę nie dajcie się zastraszać, emocjonalnie gnoić i tracić wiarę w siebie. Wasze DZIECI WAS KOCHAJĄ 🙂 a Wy kochacie je i to jest najważniejsze. Dzięki za artykuł Kaja… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

U mnie 12 i 10 lat temu poród przez CC a pamiętam jakby to był wczoraj. Ten strach kiedy podłączona do KTG nie słyszałam dziecka i ta bieganina lekarzy żeby tylko zdążyć. Nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie. I oddałabym każdy ból żeby się tak nie bać.

Ada
Gość
Ada

Przykro mi że którakolwiek z mam może powatpiewac w swoją wartość i w swoje macierzyństwo z powodu tak idiotycznych zarzutów.Ja zupełnie nie rozumiem jakim cudem wybór porodu najlepszego w danym wypadku dla zdrowia matki i dziecka może być powodem do szykanowania. To raczej upieranie się przy porodzie naturalnym gdy są przeciwwskazania powinno być pietnowane.

Maja
Gość
Maja

Ja rodziłam naturalnie, ale wolałabym mieć cesarke. Przez cała ciążę lekarz mówił mi że dziecko jest duże i możliwe że będzie cesarka. Jednak po przyjeciu do szpitala lekarz dyżurny stwierdził ze dziecko ok 3600 i cesarka nie potrzebna, nic strasznego więc sie nawet ucieszyłam Poród przebiegal szybko i sprawnie lecz gdy syn sie urodził nie miał ok 3600 tylko 4680. Pomimo dużego nacięcia krocze pekło z drugiej strony. Ból straszny, gorszy niż te skórcze. Synka na piersi miłam pare sekund, zaczęłam odpływać. Wszyscy biegali w popłochu, wbijali mi jakies strzykawki, potem sie dowiedzialam ze miałam krwotok i stracilam bardzo dużo… Czytaj więcej »

Ula
Gość
Ula

Jakby tego natura nie wymyśliła- czy porôd sn czy przez cesarskie cięcie to i tak jest to kiepska sprawa. Rodziłam 16,5 h siłami natury i nikt mi nie wmówi, że cały ból mija gdy kładą Ci dziecko na piersi. Czy cesarka czy siłami natury jest to poród a nie żadne wydobyciny. Ja nie czuję się lepsza tylko dlatego, że urodziłam sn a w tym wszystkim majlepsze jest to, że ok 14-15 h porodu ja płaczem błagałam o cc.

Emilia
Gość
Emilia

To ja jestem matką tylko w 1/3? Tylko dla najstarszego syna, a dwoje młodszych to nie dzieci?
W ogóle nie rozumiem tych rozkminień, mam się czuć gorsza, bo uratowali życie moje i synka najmłodszego, czy miałam pozwolić umrzeć nam obojgu w imię porodu naturalnego? W ogóle moim zdaniem nie ma się co przejmować tymi kobietami, które uważają się za lepsze, bo urodziły naturalnie… One nie wiedzą, co to zagrożenie życia dziecka, co to strach, ich ciąża przebiegała dobrze i dobrze się zakończyła, ale nie każdy ma takie szczęście.

Aga
Gość
Aga

Ja się zastanawiam jak bardzo pusta jest ta przestrzeń między uszami u metek, które potrafią zlinczować drugą matkę za cesarskie cięcie. A nazwanie urodzin „wydobycinami”? Jak przeczytałam o nowym nazewnictwie to moje oczy zaczęły ropieć.

Ewelina
Gość
Ewelina

Nie rozumiem tej całej afery wydobycin. Ja rodziłam akurat normalnie ale nie czuje się ani lepsza ani gorsza. Może nawet było mi łatwiej bo co prawda bolało bardzo ale 3 godziny po porodzie mogłam iść pod prysznic. Co prawda 6 kroków do łazienki zajęło mi prawie 10 minut ale mogłam chodzić. Ciężko mi było patrzeć na kobiety po cesarce, które po dobie leżenia ledwo mogły się schylac. Bardzo im wspolczulam bo nie mogły się schylac ani poruszać. A wszystkim babom, które uważają że tak jest łatwiej to proponuje przeciąć brzuch przez wszystkie warstwy mięśni A potem być zaszytym i od… Czytaj więcej »