05 Lut

Kiwengwa Beach Resort – nasz hotel na Zanzibarze – miejsce PRAWIE idealne

Kiwengwa Beach ResortMimo że od naszego powrotu z Zanzibaru minęła już chwila, mój entuzjazm wcale nie opadł. „Wyspa korzenna” dalej jawi mi się jako raj na ziemi i już snuję fantazje powrotu. Dostaję od Was dużo pytań o hotel, w którym mieszkaliśmy i nasze wrażenia – pomyślałam, że zbiorę wszystko (plus ogromną ilość zdjęć!) w jednym miejscu. To ruszamy!

 

położenie

To zdecydowanie jeden z największych plusów naszego hotelu. Oboje z Tomkiem nie lubimy ogromnych molochów, głośnej muzyki i imprezujących do rana młodziaków (wiem, to pewnie starość :P, ale skoro już mam tylko 6 godzin snu ze względu na pobudki dzieciaków, chciałabym przespać je we względnej ciszy). Może dlatego Kiwengwa Beach Resort był dla nas idealny? Cudownie położony przy rajskiej, ciągnącej się jak okiem sięgnąć plaży z bielusieńkim piaskiem.

Kameralne, dwupiętrowe domki rozrzucone są po przepięknym ogrodzie. Zagospodarowanie terenu jest po prostu fantastyczne – niemalże z każdego hotelowego zakątka widać fale oceanu rozbijające się o brzeg. Ze sporej części pokojów, z basenu, z lobby i restauracji. Zatem jednego możecie być pewni – będziecie mieć dużo szans, aby cieszyć oko tym pocztówkowym widokiem. Tereny zielone śliczne, bujne i zadbane do szaleństwa – obsługa niezwykle pracowita – od rana do wieczora zbierają listki, przycinają krzewy i pielęgnują każdy skrawek przyrody. Jak dodacie do tego liczne gniazda ptaków, które każdy dzień witają wesołym świergotem. No nie sposób po przebudzeniu nie uśmiechnąć się od ucha do ucha!

Teraz na chwilę zburzę idyllę, bo same pokoje są, łagodnie mówić, przeciętne. Dość skromnie urządzone, za to bardzo czyste – sprzątane każdego dnia. W zasadzie najwięcej zastrzeżeń miałam do naszego pierwszego pokoju, położonego w strefie ogrodowej. Był ciemny i bardzo, bardzo wysłużony, szczególnie łazienka pozostawiała wiele do życzenia. Szczęśliwie po dwóch dniach udało mi się przenieść (kto nie czytał TUTAJ ma okazję poznać historię zamiany pokoju). Nowy pokój usytuowany był w budynku „zebra” – nazywanym tak od namalowanych na ścianie zwierząt. Był lepszy, nie tylko jeśli chodzi o widok z pokoju i jasność w jego wnętrzu. Widać, że to po prostu część nowsza, ewentualnie niedawno odnawiana.

Jednak umówmy się – jeśli ktoś spodziewa się luksusów, leci do Dubaju czy Paryża, a w miejscach takich jak to najważniejsza jest plaża i jej okolice. A tutaj same komplementy – plaża długa i szeroka, zawsze znaleźliśmy wolne leżaki i parasole (fakt, że wysłużone, ale w końcu: „madame, to Afryka!”). Łagodne wejście do morza i wiele odcieni turkusu i lazuru. Nie można chyba wyobrazić sobie lepszych okoliczności przyrody na leniuchowanie 🙂 Na podkreślenie zasługuje też po prostu świetna atmosfera tego miejsca, nawet nie wiem, na czym dokładnie to polega. Ale to taka historia, że pojawiasz się w jakimś miejscu i od początku czujesz się dobrze. Jest błogo, spokojnie, czujesz się otoczony opieką i masz najlepsze możliwe warunki do odpoczynku.

Ok, jeśli miałabym się do czegoś przyczepić – byłyby to glony. O ile ładniej wyglądałoby to miejsce, gdyby komuś chciało się je posprzątać??? Różnicę widać było gołym okiem, podczas naszych popołudniowych spacerów – w miejscach, gdzie sklepikarze czy pracownicy hoteli zgrabili „dary morza”, było po prostu bajkowo. U nas w hotelu – bardziej naturalnie. I choć lubię to, co prawdziwe… nie obraziłabym się za czystą plażę. No, dobrze – za czystSZĄ plażę.

 

jedzenie

Jedzenie było smaczne i bardzo różnorodne, sporo ryb i owoców morza (przepyszny gulasz z ośmiornicy!). Dla nas plusem była też dostępność takich zwykłych, europejskich dań, bo bardzo trudno jest nam namówić Leona do próbowania lokalnych specjałów. Natomiast po basenowych szaleństwach wciągał pizzę czy spaghetti jak zły. Nie mogę nie wspomnieć o REWELACYJNYCH owocach… Nawet teraz, kiedy o tym pisze, cieknie mi ślinka. Dojrzałe i soczyste, w nieprzyzwoitych ilościach, dostępne na śniadanie, lunch i kolację. Arbuzy, ananasy, mango, banany… Wspaniałości!

 

dla dzieci

Mogę napisać krótko – to miejsce to raj dla najmłodszych. Rozpoczynając od przesympatycznej, niezwykle pomocnej i serdecznej obsługi, która na ich widok uśmiecha się i chce nieba przychylić. Przez bezpieczny, zamknięty teren, strzeżoną plażę i najdelikatniejszy piasek, jaki w życiu widziałam.

Po całym terenie swobodnie można poruszać się wózkiem, małe dzieci też nie będą miały problemu z przemieszczaniem się – teren jest „płaski jak naleśnik”, jak to określił Leo. Jedno, o czym warto pomyśleć jeszcze w kraju, to… zakupy. W okolicy nie ma żadnego sklepiku, nic tak naprawdę. Zatem pieluchy, pieluchy wodne, mokre chusteczki, obiadki czy ulubione przegryzki (i rzecz jasna, podstawowe leki) koniecznie zabierzcie ze sobą. Podobnie jak choćby niewielką ilość gotówki, bo do najbliższego bankomatu jest prawie godzina drogi.

W zależności od miejsca, gdzie sprawdzałam, hotel ma 4 do 5 gwiazdek. Oczywiście należy to raczej postrzegać jak żart i podchodzić z lekkim przynajmniej przymrużeniem oka. Mimo że teoretycznie gwiazdkowe standardy powinny być uniwersalne, kto choć raz odwiedził Afrykę, nie będzie miał złudzeń. Jednak nie dajmy się zwariować – lekko sfatygowane sanitariaty nie staną nam przecież na przeszkodzie do pełni wakacyjnego szczęścia. Dlatego zarówno hotel, jak i całą wyspę mogę polecić najserdeczniej. Spędziliśmy tam jedne z najbardziej udanych dni ubiegłego roku. I bardzo chciałabym tam wrócić, a to już o czymś świadczy!

– mama Leona i Mili, psycholożka, fotografka, instruktorka nurkowania. Zakochana w życiu i ludziach.

Bardzo miło mi Cię tutaj widzieć. Jeśli spodobało Ci się to, co tu znalazłaś, zostańmy w kontakcie:

– udostępnij ten wpis

– polub Moi Mili FB

– obserwuj Moi Mili Instagram

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Kaja WolnickaTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek

Wycieczka z biura podróży czy organizowana samodzielnie? Piękne zdjęcia bajdełej…