06 Wrz

Nasza Edukacja Domowa, czyli jak to wygląda z bliska

Edukacja domowa w Polsce - nasza historia

Bardzo zaskoczyło mnie ogromne zainteresowanie edukacją domową. Po wzmiance o tym, że Leo nie chodzi do szkoły, dostałam dziesiątki wiadomości – pełnych pytań i wątpliwości. Wielu z Was zastanawia się nad wybraniem takiej drogi dla swoich dzieci, niektórzy chcą po prostu dowiedzieć się czegoś więcej o życiu bez szkoły. Z przyjemnością będę się dzielić naszymi doświadczeniami – póki co raczej skromnymi. Jestem jednak pełna entuzjazmu dla ED, z oczywistych przyczyn temat ten mam w myślach bardzo często i chętnie będę o nim pisać na blogu. 

Tak, jak mówiłam na stories na Instagramie (jeśli nie obserwujecie mnie tam, chodźcie koniecznie, jest fajnie i swojsko, często pokazuję urywki z naszej codzienności i bałagan w domu :P) – nie chcę walczyć z polską szkołą. Mam wrażenie, że tyle zła i smutku jest wokół, że nie chcę dokładać swojej cegiełki. Jakie są problemy i wyzwania polskiej edukacji systemowej każdy chyba wie. Wiosną tego roku przy okazji strajku nauczycieli napisałam post, który chyba wyczerpuje wszystkie moje zarzuty. Zainteresowanych do niego odsyłam, więcej nie planuję się odnosić do tematu. 

Edukacja domowa w Polsce – nasze priorytety

Podczas rozważań dotyczących wyboru szkoły, nie tyle analizowałam czego NIE CHCĘ w życiu swojego siedmiolatka, ile właśnie NA CZYM MI ZALEŻY. Zrobiliśmy z Tomkiem dosłownie listę, która stała się punktem wyjścia do podjęcia decyzji. Na początku listy była aktywność fizyczna i kontakt z przyrodą, niezależnie od pory roku czy pogody. Ważne było dla nas również rozwijanie kompetencji społecznych i kontakty z innymi dziećmi. Następnie, w kolejności dowolnej, bo te aspekty traktuję raczej jak elementy układanki niż stopnie piramidy – rozwijanie logicznego myślenia, nauka języka obcego, obcowanie ze sztuką i odkrywanie różnorodności świata. Postaram się krótko opisać jak dokładnie rozumiem powyższe kompetencje/umiejętności i w jaki sposób je „zagospodarowaliśmy”. 

Dlaczego aktywność fizyczna dzieci jest ważna, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Lubię sport i widzę, ile mi daje (a także jak moje ciało i dusza odczuwają okresy „zasiedzenia na kanapie”). Wiem, że dzieciństwo to okres na próbowanie różnych dyscyplin. Również – na naukę dbania o zdrowie i wypracowanie nawyków dot. ruchu i odżywiania, które w dorosłym życiu trudno jest zmienić. Chcę, aby Leon nauczył się pływać – i dla zdrowia, i… dla mojego świętego spokoju.

Zależy mi, aby w basenie czy jeziorze czuł się pewnie i potrafił sobie poradzić nie tylko podczas wakacyjnego chlapania. Dlatego razem Leo z Milą (która jest 3,5 roku młodsza, ale bardzo chce uczestniczyć w wielu naszych zajęciach) chodzą na basen. Wybrałam zajęcia grupowe – jest to jedna z okazji, kiedy współdziałają w grupie rówieśników i budują swoje kompetencje społeczne. Od tego roku pozaszkolnego prawdopodobnie raz w tygodniu będą chodzili na treningi grupowe, a raz indywidualne, ponieważ oboje są bardziej zaawansowani niż rówieśnicy i chciałabym, aby dalej się uczyli. 

Oprócz pływania, Leo regularnie uczy się grać w tenisa i chodzi ze mną na długie piesze wędrówki, choćby po najbliższej okolicy. Lubimy te nasze wieczorne spacery, pełne rozmów i trzymania się za ręce. Zimą były narty (w tym roku też jedziemy, a jak!), wiosną i latem – hulajnoga i trochę roweru. A jak jest okazja – kopanie w piłę z najlepszym ojcem świata!

Kontakty społeczne w edukacji domowej

Jeśli ktoś atakuje edukację domową, najczęściej robi to uderzając w „nuty społeczne”. Tymczasem poza sztucznie stworzonymi klasami, nigdzie w późniejszym życiu nie jesteśmy zmuszani, by siedzieć z kilkudziesięcioma innymi osobami w naszym wieku. Leon ma wspaniałą więź z Milą, choćby przez to, że przeżywają życie razem, ramię w ramię. Potrafią funkcjonować bez siebie, ale bardzo tego nie lubią – po kilku godzinach budzi się w nich ogromna tęsknota. Każde z naszych dzieci ma kolegów i koleżanki na podwórku – z którymi jeżdżą na hulajnogach, strzelają z NERF-ów, kopią w piasku i rysują kredą. W ciepłe dni tylko wpadają z towarzystwem do domu – a to żeby się czegoś napić, a to po kawałek arbuza lub ciasta. W ich zabawy nigdy nie ingeruję i pozwalam na nie zawsze, kiedy to możliwe. O nienadzorowanej przez dorosłych zabawie jeszcze kiedyś napiszę, natomiast zdaję sobie z niej sprawę i wspieram całym serduchem. 

Połączeniem dbania o kompetencje społeczne i edukację przyrodniczą są wspaniałe zajęcia z survivalu, które z wielką determinacją organizuję od kilku miesięcy. Dzieci razem z przyrodnikiem, trenerem i odkrywcą idą na 3 godziny w las. Strzelają z łuków, wspinają się po drzewach, tropią zaskrońce i uczą się chodzi na azymut. Wśród fantastycznej zabawy, palenia ognisk, rozwieszania hamaków i nauki czołgania się, dzieciaki poznają wiedzą znacznie przewyższającą podstawę programową. 

Edukacja domowa w Polsce – królowa „podstawa”

Skoro już wspomniałam o podstawie – to taki dokument, który dokładnie i precyzyjnie określa czego dziecko powinno nauczyć się na konkretnym etapie edukacji. Podstawa programowa dla klasy pierwszej, czyli tej, którą zgodnie z programem właśnie realizujemy w domu jest… ekhem… jakby to delikatnie ująć – nieskomplikowana. Niech to będzie zaczątek odpowiedzi dla tych, którzy w wiadomościach dopytywali mnie czy konieczne są jakieś kursy czy szkolenia dla rodziców, którzy chcą dzieci edukować w domu. Nie, absolutnie nic takiego nie jest wymagane. A wiedzę niezbędną do realizacji programu posiada każdy przeciętnie rozgarnięty dorosły osobnik. Serio, serio – zajrzyjcie, a się zdziwicie!

Obcowanie ze sztuką. Celowo nie napisałam plastyka lub muzyka. Nie zależało mi bowiem na nauce nut i skierowanych do dzieci infantylnych piosenek. Chcę, aby Leon znał klasykę, aby osłuchał się z dobrą muzyką (którą dzięki Tomkowi nasz dom wypełniony jest od zawsze). Zależy mi, abyśmy wszyscy wspólnie czerpali radość z malowania – tego zwykłego, ale też tego po szybach, palcami czy „dmuchającymi flamastrami”. Dzieci przychodzą na świat z entuzjazmem i najczęściej tworzeniu oddają się z radością i kreatywnością. Chcę to wspierać. Dużo razem czytamy – tak było od zawsze. Moje życie od najmłodszych lat pełne było książek, czytałam w ciąży i po porodzie. Leon też polubił się z literaturą. Wspólne czytelnictwo uzupełniliśmy audiobookami, po które sięgamy często i chętnie, choćby podczas jazdy samochodem czy kąpieli. 

Rozwój logicznego myślenia, elementy budowania strategii i ćwiczenie skupienia – to wszystko zapewniają szachy, do których sympatię Leo niejako „dostał w spadku” po Tomku. W wolnych chwilach grają ze sobą partyjki. Nie jest to jednak na tyle regularne, abyśmy mogli bazować wyłącznie na tym. Jako uzupełnienie ich zmagań, raz w tygodniu przychodzi do nas nauczyciel gry w szachy. Oprócz tego raz w tygodniu jeździmy na zajęcia z programowania dla najmłodszych, gdzie we wciągający i lekki sposób dzieci uczą się rozwiązywania problemów. 

Edukacja domowa w Polsce – platforma, która wspiera rodziny

Wszystko, co wymieniłam powyżej, to realizacja naszego „rodzicielskiego programu” – rozwinięcie naszej wizji wspierania rozwoju dzieci. Aby jednak mieć pewność, że nie pominiemy niczego z podstawy programowej i by jakoś uporządkować wiedzę pierwszoklasisty, korzystamy z bardzo fajnego portalu: domowi.edu.pl. To ogromne ułatwienie dla wszystkich dzieci i rodziców w edukacji domowej – na platformie znajduje się cały materiał dla danej klasy, rozpisany na tygodnie. Wszystko w oparciu o podręczniki, z którymi dzieci pracują w szkole.

Dodatkowo – znajdziemy tam karty pracy do wydrukowania, piosenki, quizy i przykładowe egzaminy. Dla zainteresowanych prowadzone są webinaria – wirtualne klasy, zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Dostępna jest również opcja wyszukiwania „kolegi z ławki” – dla tych, którzy chcą się z kimś poznać i zaprzyjaźnić. Do dyspozycji rodziców jest nauczyciel, do którego można zwrócić się ze wszystkimi wątpliwościami i który sprawia, że proces nauki jest przyjemny i bardzo prosty. Najlepsze jest to, że jeśli realizujecie formalnie nauczanie w trybie edukacji domowej i zapiszecie dziecko do jednej ze szkół partnerskich portalu, roczny dostęp do niego jest bezpłatny!

Bardzo ważne są dla nas podróże – te długie i odległe, jak i te tuż obok. Dużo zwiedzamy, prawie zawsze angażujemy w to dzieci – wierzę, że jest to najlepsza lekcja geografii, biologii lub religii, jaką możemy im zapewnić. W tym roku zaglądaliśmy razem do wnętrza wulkanu na Islandii, podziwialiśmy fiordy i gejzery, w Tajlandii zaprzyjaźniliśmy się z waranem, w Jordanii spacerowaliśmy po mieście wykutym w skale, a na Szlaku Piastowskim uczyliśmy się o powstaniu państwa polskiego. Z tych podróży przywozimy nie tylko pamiątki czy piękne zdjęcia, ale przede wszystkim – wspomnienia. Chciałabym, aby wypełniały one serce mojego Synka aż po brzegi…

Rozpisałam się dziś, jednak temat priorytetów w edukacji jest złożony i trudno ująć go w kilku zdaniach. Jeśli coś jest niejasne lub macie jakiekolwiek pytania – piszcie śmiało. Będę odpowiadać z uśmiechem!

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Paweł KaniaKjakKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
KjakKasia
Gość
KjakKasia

Piękna inicjatywa! Ale jak, zorganizować edukację dwòjce bąblòw pracując na cały etat?Nie zwolnię się z pracy mąż ròwnież.Liczę na konkretną podpowiedź😃

Paweł Kania
Gość
Paweł Kania

Edukacja domowa to przyszłość polskiej Oświaty. Popieram